1 grudnia 2013

Grudzień - czas... prezentów!

Tęsknię za blogiem i za Waszymi komentarzami, ale ostatni czas upływa z dala od kuchni, toteż nie dzielę się żadnymi przepisami. Tak wyszło, że nawet świątecznych smakołyków w tym roku nie będę przygotowywać, a na Wigilię wpraszam się do rodziny.

Zanim się obejrzałam przyszedł grudzień, Last Christmas ♪ ♫ ♫ ♪ ♫, choinki i Mikołaje, lansowane nachalnie już od listopada. Mimo wszystko bardzo lubię święta. Ciepłe światło lampek i świec, orzechowe, piernikowe zapachy z kuchni, trzaskający od mrozu śnieg, ogień w kominku, nawet niektóre różowe świnie przemawiają w tym czasie ludzkim głosem. No i prezenty oczywiście kocham. Chociaż biegania po sklepach, w stadzie oszalałych kupujących (których zdaje się kryzys i rozum opuszcza na miesiąc przed Bożym Narodzeniem) już niespecjalnie. Każdego roku powstaje to samo zagadnienie - co kupić bliskim pod choinkę? Jest tyle fajnych rzeczy, że trudno stworzyć jakąś listę idealnych prezentów. Osobiście najbardziej lubię dostawać rzeczy niepraktyczne, znaczy takie, które nie są niezbędne ale za to cudne. Jak się możecie domyślać staram się też nie kupować kalesonów swoim bliskim.

Macie taki prezent, który zapamiętaliście i na samo jego wspomnienie kręci się łezka w oku? Dwa lata temu, w malutkiej czerwonej skarpetce, na jednej z choinkowych gałązek, znalazłam pierścionek zaręczynowy. Obyło się bez wzywania karetki pogotowia, a święta dodatkowo kojarzą mi się odtąd bardzo romantycznie (po chwilowym zaćmieniu umysłu powiedziałam TAK ku radości mojego przyszłego męża). Święta to czas kiedy prawie na wszystko można sobie pozwolić, a nawet największym malkontentom kiczowate, słodkie sytuacje rozmiękczają serca. Niestety to też często moment, w którym lichwiarze typu "pożyczka w 3 sekundy na paszport polsatu" żerują na marzeniach o pięknych prezentach więc nie dajmy się zwariować i pamiętajmy, że upominki powinny być tylko miłym dodatkiem, a nie źródłem zmartwień.

Poniżej kilka moich pomysłów na prezenty. Może ktoś znajdzie w nich inspirację.

biżuteria
Tu jako wielka fanka nie oprę się pokusie dłuższego komentarza. Fajne są wszelkie spersonalizowane ozdoby, ostatnimi czasy bardzo popularne. Gorzej gdy coś co ma być w założeniu unikatowe, staje się zbyt modne i za chwilę każdy śmiga ze smutnym, brudnym sznurkiem, o wartości już nawet nie tyle emocjonalnej co znikomej. Lepiej stawiać na przedmioty same w sobie dobrej jakości jeżeli mają być pamiątką na lata. Można kupić piękną klasyczną biżuterię i wygrawerować na niej coś przyjemnego lub zlecić jej wykonanie złotnikowi od podstaw. Tylko panowie - lepiej unikać małych znamiennych pudełeczek, jeżeli w środku ma być wisiorek lub kolczyki, a kobieta od 7 lat wspomina, że marzy o zaręczynach. To mogą być wasze ostatnie wspólne święta.

Jeżeli chodzi o gotowe rozwiązania to zauroczyły mnie naszyjniki "My wish" z Minty dot, czyli banieczki, w których zamykamy naszą myśl. Coś jak list w butelce, bardzo romantycznie. Można wybrać między złotym a srebrnym łańcuszkiem i kolorem sznureczka, którym wiążemy liścik. 




bransoletki Mokobelle można samodzielnie komponować z różnych kamieni na mokobelle.pl


Pandora kojarzy się głównie z bransoletkami ale mają w ofercie także m.in. kolczyki
które można zestawiać samodzielnie łącząc haczyki z wybranymi zawieszkami


miś jest obiektem pożądania nie tylko małych dziewczynek, zwłaszcza jak jest to miś TOUS


zdjęcia inaczej
W czasach kiedy zdjęcia ogląda się głównie na ekranie aparatu przyjemnie mieć na ścianie kalendarz, w którym znajdują się ważne dla nas chwile zatrzymane w kadrze. Taki prezent nie musi być bardzo kosztowny, a może sprawić sporo radości, zwłaszcza osobom, które cenią takie gesty. Trzeba tylko wybrać odpowiednie zdjęcia i złożyć zamówienie. 

Ciekawym pomysłem jest też fotoobraz - dowolnie wybrane przez nas zdjęcie nadrukowane na płótnie. Nie ma potrzeby oprawiania (płótno naciągnięte jest na drewnianą ramę). Można wybrać z ogromnej liczby dostępnych rozmiarów i ozdobić ścianę w oryginalny sposób, zamiast wieszać na niej obraz z trzema tulipanami z IKEA, śladem za bohaterami polskich telenoweli.

Takich prezentów nie można zostawiać na ostatnią chwilę, zwykle czas realizacji wydłuża się w okresie przedświątecznym.




fotoobraz www.empikfoto.pl




antyki czyli przedmioty z duszą
Rzeczy, które mają długą historię są często niepowtarzalne. W tej dziedzinie sporo możliwości - zegarki, lampki, filiżanki, patery - a wszystko bez konieczności wychodzenia z domu, łatwo kupić przez internet. Taki prezent docenią zwłaszcza kolekcjonerzy, pasjonaci, którzy lubią otaczać się unikatowymi przedmiotami.


srebrna podstawka pod butelkę wina www.allegro.pl


mój ulubiony talerzyk we fiołki, takich nigdy nie za dużo w domu, też z Allegro




gadżety do kuchni - nieskończenie wiele akcesoriów, a na pewno ucieszą każdego kto lubi całą otoczkę kuchennych szaleństw. Poza zmyślnymi foremkami, miskami są także bardziej zaawansowane rozwiązania jak maszynki do makaronu czy roboty kuchenne.


KitchenAid to już poważniejsza sprawa ale która blogerka kulinarna o nim nie marzy ;)





stempel do ciastek home made z www.garneczki.pl


śliczną paterę możemy wykonać samodzielnie używając do tego talerzyka, kleju i świecznika w odpowiednim kolorze (zdjęcie www.signepling.com)



nieśmiertelne perfumy czy jeżeli chodzi o ścisłość częściej wody toaletowe.
Wybierałabym jednak takie zapachy, które pasują do obdarowanej osoby, niekoniecznie te najnowsze i mocno reklamowane. Bywało, że całe miasto pachniało jabłkiem a la Donna Karan. Nie zaszkodzi też jak buteleczka będzie piękna, chyba że obdarowany jest facetem to nie zaszkodzi jak będzie męska.


tu akurat mój ulubiony Mon Jasmin Noir







coś do domu. Według mnie jedne z najfajniejszych prezentów. Zwłaszcza jak dobrze znamy gust i mieszkanie osoby, której chcemy zrobić przyjemność. 


możecie wybrać gotowe zestawy świetlnych kul lub samodzielnie skomponować własny 
na www.cottonballights.pl, są cudne!


lustra z zarahome.com




ile możliwości dają sklepy typu H&M Home - kopalnia prezentów
w Warszawie otwarcie sklepu w Galerii Klif podobno już dziś!




a jeżeli ubrania to dlaczego nie takie "z jajem".



plecak z kapturem dla gamonia co nie lubi nosić parasola www.giznet.pl


skarpetki nie muszą być nudne ale za to powinny być ciepłe




relaks i lenistwo w domu...

termofor tchibo


ciepłe kapcie www.tchibo.pl


i jeszcze dla zmarzlaków buty ocieplane elektrycznie www.allego.sklepna5.pl


stolik śniadaniowy np. w naturalshop.pl ale także w DUKA




książki i płyty
Dosyć bezpieczny prezent jak znamy choć trochę osobę, którą chcemy obdarować i wiemy, że "Ona tańczy dla mnie" to niekoniecznie jej ulubiony utwór. Książki kucharskie, biografie, kryminały to fajny prezent ale nie polecam kupować naukowych książek zbuntowanym nastolatkom czy komukolwiek poradników w stylu "jak nauczyć się jeździć na nartach w jeden dzień nie wychodząc z łóżka", może okazać się że nie zdadzą egzaminu. Fajnym prezentem są koncerty na DVD. 





bilet... samolotowy albo na koncert
w zależności od możliwości możemy zabrać najważniejszą dla nas osobę na wakacje życia albo zapewnić jej możliwość zobaczenia ulubionego zespołu na żywo. 





coś dla naszych elektronicznych przyjaciół - Telefon już dawno przestał być tylko narzędziem do wykonywania połączeń, kiedy wpisałam w googlach etui na telefon wyskoczyło z milion stron, to coś znaczy.

etiu na iphone'a www.thegifts.pl


etiu na laptop www.dawanda.com


Pewnie macie masę swoich świetnych pomysłów, będzie mi miło jak zechcecie się nimi ze mną podzielić. Tak czy inaczej najlepiej postępować według jednej zasady - kupować innym to co sami chcielibyśmy dostać, a na wszelki wypadek zachować paragony :) 


Tymczasem znowu znikam ale na pewno tu wrócę! 

17 września 2013

Papryka faszerowana i ...

Za oknem szaro buro, a na talerzu...


Składniki:
  • kilka papryk (u mnie 5) 
  • worek kaszy jeczmiennej
  • ok. 300g mięsa zmielonego (użyłam indyka)
  • cebula
  • puszka pomidorów
  • ok. 300g pieczarek
  • pęczek pietruszki
  • ser żółty do posypania
  • odrobina masła
  • sól, pieprz, papryka słodka i ostra, oregano



1. Cebulkę pokroić w drobą kostkę i zeszklić na maśle, zdjąć z patelni. Oczyszczone, pokrojone pieczarki też podsmażyć na maśle. Następnie podsmażyć mięso, doprawić solą i pieprzem.

2. Kaszę ugotować według instrukcji na opakowaniu.

3. W dużej misce połączyć kaszę, mięso, cebulę, pieczarki, dodać pokrojone pomidory z puszki, posiekną pietruszkę, przyprawy do smaku i dokładnie wymieszać. Można do farszu dodać trochę startego sera.

4. Farszerować przepołowione papryki, na koniec posypać je starty serem.

Zapiekać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w temperaturze 180 stopni, aż ser się ładnie zarumieni. 



Jak Wam mijają te pochmurne dni? Mam nadzieję, że lato jeszcze nie odeszło na dobre.

Tymczasem na drugim końcu świata żyje takie zwierzątko, które zawsze się uśmiecha - Quokka. Siedzi sobie cwaniaczek w Australii to na pewno ma wiele powodów do radości. Raczej nie zamartwia się tym co przyniosą następne dni, ani nie rozpamiętuje przeszłości, dzięki temu ma czas by cieszyć się chwilą zbierając liśie :) 



znalazłam go przypadkiem i tak się uśmiechał, że musiałam się nim z Wami podzielić

9 września 2013

Tarta gruszkowo-śliwkowa z migdałową kruszonką

Może jestem monotematyczna ale śliwki to jeden z moich ulubionych tematów wrześniowych. Gruszki kocham, a prawdziwa miłość nie umiera nigdy. Jak je połączymy w tarcie i obsypiemy migdałową kruszonką to stworzą związek idealny. Grzechem byłoby nie korzystać z polskich sezonowych owoców, a ta tarta jest po prostu pyszna.

Polecam... nie grzeszyć ;)


Składniki:
  • 100g mąki pszennej
  • 100g mąki krupczatki
  • 100g masła
  • 50g cukru pudru
  • 1 jajko + 1 żółtko
  • ok. 6 gruszek, 
  • ok. 1/2 kg śliwek
  • cynamon
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki powideł (użyłam śliwkowych)
na kruszonkę:
  • 70g mąki pszennej
  • 30g mąki krupczatki
  • 50g cukru brązowego (lub innego)
  • 50g masła
  • 30g płatków migdałowych
  • szczypta soli

1. Obydwie mąki, razem z proszkiem do pieczenia, przesiewamy na stolnicę. Dodajemy schłodzone masło i siekamy na małe kawałeczki. Następnie dodajemy jajko i żółtko oraz przesiany cukier puder. Wyrabiamy ciasto - niezbyt długo, jedynie do dokładnego połączenia składników. Owijamy je folią i wkładamy do lodówki na kilka chwile żeby się schłodziło. 

2. Gruszki obieramy i kroimy na plastry średniej grubości. Śliwki pozbawiamy pestek i kroimy na ćwiartki. 

3. Formę na tartę (użyłam formy o średnicy 26 cm) wysmarowaną masłem, dokładnie wykładamy schłodzonym ciastem, które można wcześniej delikatnie rozwałkować a następnie ponaciągać ciasto w formie palcami. 

4. Ciasto smarujemy powidłami, a następnie wykładamy równomiernie plastry gruszek. Kolejna warstwa to śliwki, ułożone skórkami do dołu. Posypujemy całość szczyptą cynamonu. 

5. Przygotowujemy kruszkonę: suche składniki mieszamy, zimne masło kroimy na drobniejsze kawałki. Palcami mieszamy, rozcieramy wszystko, aż uzyskamy strukturę kruszonki. Taką piękną kruszonką posypujemy naszą tartę i jest gotowa do pieczenia.

Pieczemy w temperaturze 180 stopni (grzanie górne i dolne) ok. 40 minut, do zarumienienia kruszonki.


uwaga: tarta ma skłonności do znikania w niewyjaśnionych okolicznościach


7 września 2013

Lasagne z mięsem i szpinakiem

Są takie potrawy, które bardzo lubię ale nigdy nie zamawiam ich "na mieście". Należy do nich właśnie lasagne. Wszystkie dania, w których skład wchodzą jakiekolwiek mielone sprawy, budzą mój niepokój. Wyobrażam sobie, że takie mielonki to wszystkie kotlety, które nie sprzedały się w ostatnim kwartale. Muszę się przyznać, że ogólnie mam problem z jedzeniem czegokolwiek w knajpach. Zawsze podejrzewam "restauratorów" o najgorsze. Nie wynika to z mojego czarnowidztwa czy małej wiary w ludzi a złych doświadczeń. Oczywiście nie można generalizować ale spory procent właścicieli lokali gastronomicznych, to ludzie którzy nie kochają i nie rozumieją kuchni, mając przy tym zbyt rozwinięty zmysł ekonomiczny. Dziś każdy może otworzyć knajpę ale nie każdy daje rękojmię jej wzorowego prowadzenia, ma nieskazitelny charakter. Na pierwszym miejscu listy zawodów zaufania publicznego powinien się znaleźć restaurator, a za przewinienia zawodowe powinien być karany dożywotnim spożywaniem swojej najgorszej potrawy. Oczywiście ludzie sami zweryfikują lokale i docenią wysoką jakość serwowanych w nich dań. Gorzej, że jeżeli dana restauracja nie szczyci się najwyższym poziomem jedzenia i nie będziemy chcieli do niej wrócić, istnieje realna szansa, że wcześniej przyjdzie nam taką wizytę odchorować.

Moje pytanie do Was: gdzie dobrze zjeść w Waszym mieście? Nie pytam o restauracje, którym przyznano gwiazdki Michelin, a o miejsca w których można miło spędzić czas, pożywić się i nie ogłosić bankructwa. Chętnie odwiedzę te miejsca gdy będę w okolicy, może ktoś z Was też skorzysta. Sama będę dopisywać warszawskie pozycje kiedy zaktualizuję swoją bazę, może nawet powstanie specjalny wpis z tej okazji ale to zależy od tego czy zechcecie współpracować.

a teraz zapraszam na domowy obiad :)


Składniki:
  • ok. 12 płatów makaronowych do lasagne
  • szpinak - użyłam świeżego 250g
  • zmielone mięso 400g
  • puszka pomidorów bez skórek
  • cebula
  • łyżka śmietany
  • 2 ząbki czosnku
  • mozzarella i parmezan do posypania
  • łyżka masła
  • oliwa z oliwek
  • bazylia, oregano
  • sól, pieprz czarny, pieprz biały
sos beszamelowy
  • 1 litr mleka 
  • 2 łyżki masła 
  • 2 łyżki mąki 
  • pieprz, sól szczypta gałki muszkatołowej

1. Cebulę pokroić w drobną kostkę i zeszklić na odrobinie oliwy. Zdjąć ją z patelni, podsmażyć zmielone mięso. Dodać do mięsa cebulę i pomidory z puszki (całą zawartość puszki wraz z sokiem). Dusić aż sok pomidorowy lekko odparuje i uzyskamy mięsny farsz. Całość doprawić solą, czarnym pieprzem oraz bazylią i oregano.

2. Delikatnie podsmażyć na maśle drobno posiekany czosnek (lub przeciśnięty przez praskę) i dodać do niego oczyszczony szpinak (odrywam ogonki jeżeli są zbyt długie i grube). Kiedy zmięknie dodać do niego łyżkę śmietany, doprawić solą i białym pieprzem.

3. Przygotować sos beszamelowy: rozpuścić masło w rondelku, dodać do niego mąkę i mieszać, żeby nie było grudek, dodać mleko i wymieszać. Przyprawić solą, pieprzem i szczyptą gałki muszkatołowej. Gotować chwilę, aż zgęstnieje. Jeżeli pojawiły się grudki, można przecedzić sos przez sitko.



4. Na spód żaroodpornego naczynia wylać odrobinę sosu beszamelowego i wyłożyć pierwszą warstwę płatów (u mnie 3 płaty), następnie warstwę mięsa, kolejne płaty, szpinak, znowu płaty i drugą warstwę mięsa. Na wierzchu układać płaty makaronowe, polać wszystko sosem beszamelowym i obsypać startą mozzarellą i parmezanem.

Zapiekać w temperaturze 180 stopni, aż ser się ładnie zarumieni, ok. 40 minut.
Swoją zostawiłam w piekarniku po jego wyłączeniu i ser aż za bardzo się zarumienił, także weźcie to pod uwagę.

24 sierpnia 2013

śliwki pod kruszkonką

Dzisiaj minimalistyczny wpis ponieważ sam deser taki właśnie jest. Najprostsze rzeczy bywają najlepsze, a gorące śliwki w połączeniu z zimnymi lodami waniliowymi czy cynamonowymi są tego najlepszym przykładem. Korzystajcie z lata póki z nami jest! Ja idę na spacer ale obiecuję, że od września wracam do regularnego zamieszczania postów. 


mniammm!

Składniki:
  • 100g mąki
  • 50 g cukru (może być puder ale także cukier brązowy, każdy)
  • 50 g masła
  • odrobina soli
  • 1 kg owoców (minimum, używam zmieszanych kilku gatunków śliwek, ale z dodatkiem brzoskwiń też jest pysznie)

1. Oczyszczone owoce pozbawić pestek i pokroić każdy na kilka kawałków. Wyłożyć je do dużego naczynia żaroodpornego wysmarowanego masłem.

2. Suche składniki kruszonki wymieszać. Zimne masło pokroić na drobniejsze kawałki. Palcami wymieszać wszystko, aż uzyskamy strukturę kruszonki.

3. Wysypać kruszonkę na owoce i zapiekać w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 40 minut.


13 sierpnia 2013

Ciasto na pizzę według A.

Jest tu ktoś? Tęskniłam! Wam też tak szybko ucieka letni czas? Jest już prawie połowa sierpnia, a przecież wakacje dopiero się rozpoczęły. Ten kto pierwszy powiedział, że wszystko co dobre szybko się kończy musiał mieć na myśli nie tylko pizzę.

U nas w domu wszelkim wyrabianiem ciast (i zakupami o czym niżej) zajmuje się mężczyzna. Już kiedyś próbowałam sobie wytłumaczyć jego zapędy do ugniatania ciasta ale ta sprawa pozostała niewyjaśniona. Tak czy inaczej jego pizza jest pyszna i dzisiaj zgodził się żebym podała recepturę (mam nadzieję, że nic nie pokręcił podając składniki). Najbardziej lubię właśnie taką na cienkim cieście i dostaję dreszczy kiedy ktoś zalewa ją ketchupem. Zaobserwowałam też w niejednej pizzerii że niektórzy zostawiają "boczki", podczas gdy one tak dobrze smakują z oliwą... 


Jedna z moich ulubionych to pizza z tuńczykiem, anchois, kaparami i cebulką. Pod koniec pieczenia dodaję świeże pomidory, a po upieczeniu posypuję jeszcze wszystko suszonym oregano. Sos do pizzy robię zwykle z przecieru pomidorowego w kartoniku i dodaję zioła - bazylię i oregano. Najfajniejsze w pizzy jest właśnie to, że poza sosem pomidorowym i mozzarellą, które są idealną bazą, możemy używać dowolnych składników, w dowolnych proporcjach, zawsze będzie pysznie.

Składniki na ciasto na jedną pizzę:
  • 1/8 kostki świeżych drożdży (ok. 12g)
  • 3/4 szklanki ciepłej wody
  • 2 szklanki mąki pszennej 
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka soli
  • mąka do podsypywania (krupczatka)

Dobrze jest część mąki - ok. 1/3 zastąpić semoliną (mąką z pszenicy durum), dodaje ona elastyczności, ciasto jest bardziej aromatyczne i chrupiące ale i bez tego pizza się uda.

1. Wodę lekko podgrzać i połowę wymieszać w garnuszku z pokruszonymi drożdżami aż się rozpuszczą, odstawić na kilka minut. 

2. W przesianej mące zrobić wgłębienie, do którego wlać rozczyn, pozostałą część wody, oliwę i sól. 

3. Ciasto dokładnie wyrabiać, następnie umieścić w naczyniu oprószonym mąką i przykryć ściereczką. Odłożyć na chwilę do wyrośnięcia. 

4. Z wyrośniętgo ciasta formować spód na pizzę podsypując mąką. Zagiąć delikatnie boki ciasta do środka.  

5. Spód posmarować sosem pomidorowym, następnie wyłożyć startą mozzarellę i nasze ulubione składniki. 

Piec około 15 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 250 stopni (grzanie górne i dolne).

a tu już klasycznie - szynka + pieczarki

I na koniec scenka, która (zupełnie nie wiedzieć czemu) przypomniała mi jak bardzo zaniedbałam ostatnio bloga. W markecie nieumyślnie podsłuchałam jak rozgoryczony mężczyzna, łamiącym się głosem, mówi do swojego kolegi (dzielącego jego zakupową niedolę):
- Dlaczego ONA nigdy nie może zapisać warzyw w jednym miejscu na liście, muszę latać po całym sklepie jak głupek, czy to takie trudne?
Drugi bezradnie wzruszył ramionami, jakby dokładnie wiedział o czym mowa. Rozejrzałam się i zobaczyłam, że co druga osoba na zakupach to facet z małą karteczką w dłoni, skoncentrowany na półkach, które przemierza niczym małe dziecko okropny labirynt.

Poczułam, że moja lista z podziałem na warzywa, nabiał, wędliny itd. opracowywana z uwzględnieniem trasy jaką przemierza w zakupowej dżungli samiec na zakupowych łowach ma sens i warto poświęcić na nią minutę dłużej dla naszych dobrych relacji i jego zdrowia psychicznego...

18 lipca 2013

Morelowe pyszności - sernik na biszkoptowym spodzie z cynamonemmmm.

Na rocznicę (nie powiem czego i nie powiem którą), upiekłam to co tygryski lubią najbardziej, czyli sernik. Malutki sernik za to z dużą ilością moreli. Ponownie się zakochałam. W morelach rzecz jasna. Do wypieków nadają się idealnie, moim zdaniem przepołowione i upieczone wyglądają pysznie i trochę erotycznie...



Składniki:

  • ok. 0,5 kg świeżych moreli (minimum)
  • 0,5 kg sera trzykrotnie mielonego (są dostępne opakowania w takiej gramaturze)
  • 150 g cukru pudru
  • 3 jajka
  • 30 g mąki pszennej
  • ok. 100 g biszkoptów
  • 80 g masła (użyjemy go na spód i do sera)
  • szczypta cynamonu
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub cukier waniliowy

1. Biszkopty pokruszyć na drobny proszek, dodać do nich szczyptę cynamonu i wymieszać dokładnie z roztopionym masłem (50 g masła). Wyłożyć biszkopty do tortownicy, równo rozprowadzić i ugnieść na płasko.

2. Dwa białka ubić na sztywno dodając pod koniec ubijania stopniowo cukier puder.

3. Ser miksować z żółtkami i jajkiem, dodawać je stopniowo - po jednym, następnie dodać roztopione, ostudzone masło (30 g) i mąkę. Na koniec wmieszać dokładnie białka ale już nie miksować.

4. Wlać masę serową na biszkopty i wyłożyć na nią przepołowione morele, skórkami do dołu. 

Piec ok. 80 minut w temperaturze 170 stopni (na ostatnie 20 minut przykryłam sernik folią aluminiową). Studzić w piekarniku. Użyłam tortownicy o średnicy 24 cm, którą wysmarowałam masłem. 




Głupio trochę tak upiec coś i się tym podniecać (jeszcze na forum) ale co tam! Od czego jest blog - sernik z morelami rządzi, jest pyszny i nie mam zamiaru tutaj nikogo kokietować. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, a potem trzeba wymyślić jakiś sensowny sposób na spalenie kalorii. Ja na przykład macham nogami pod stołem jak jem, a jak gdzieś idę to biegnę, całkiem jak Forrest Gump, jakie są Wasze sposoby? 

a jakby co:

- całując się spalamy od 2 do 6 kalorii na minutę
- podczas intensywnie spędzonych chwil sam na sam z parterem spalamy ok. 400 kalorii
- i coś tylko do wiadomości kobiet: kiedy udajesz w łóżku (to co facetowi trudno jest udawać), podobno spalasz więcej kalorii niż kiedy nie udajesz... Nie wiem co o tym myśleć.

życzę duużo ciasta i duużo miłości!


14 lipca 2013

sernikobrownie z malinami i... dziewczyny!!

Przeczytałam komentarz pod jednym z moich ostatnich postów: Kasia napisała: "gdzie jesteś;(?" i aż mnie ścisnęło w gardle. Bywa, że rozklejam się na reklamach karmy dla kotów więc możecie sobie wyobrazić jaka jestem wzruszona (...jeżeli chociaż jedna osoba zauważyła moją chwilową nieobecność). 

Wytłumaczę się troszeczkę - nie jestem na boskich wakacjach i nie piję drinków z palemką. Jestem tam gdzie byłam do tej pory (przynajmniej ciałem) bo filozoficznie, niczym Jarosław Gowin, mogę stwierdzić, że dzisiaj jestem zupełnie w innym miejscu niż byłam jeszcze kilka tygodni temu.
Mam ostatnio spore zamieszanie i ciężko dogonić własny ogon, jadam głównie to co ukradłam babci z ogrodu i nie sądzę aby ktokolwiek był zainteresowany przepisem na mizerię w towarzystwie młodych ziemniaczków. Mam nadzieję, że ziemniaczki mnie nie słyszą bo są naprawdę doborowym towarzystwem i nie powinny tego brać do siebie.

Ale nie myślcie, że całkiem odpuściłam - piekę. Dzień bez ciasta to dzień stracony. Ostatnio uwodzi mnie coś najpyszniejszego - sernikobrownie. Polecam!



                             Sernik + brownie + maliny = wielka słodka przyjemność 

Funkcjonuje wiele przepisów na ten cudowny deser. Bazowałam na przepisie znalezionym u Liski jednak zmieniłam proporcje zmniejszając ilość cukru i zwiększając ilość owoców.

Składniki:

  • 200 g gorzkiej czekolady (użyłam wedlowskiej) 
  • 200 g masła 
  • 300 g cukru pudru 
  • 5 jajek 
  • 100 g mąki 
  • 500 g sera twarogowego zmielonego (użyłam president)
  • cukier waniliowy lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii 
  • 300 g malin lub wiśni (mogą być mrożone, użyłam świeżych) 


1. Cukier podzielić na dwie części. 

2. Czekoladę połamać na małe kawałki, rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. Masło zmiksować na gładką masę z połową cukru pudru. Następnie dodać 3 jajka - wbijać po jednym, dokładnie miksując przed dodaniem kolejnego. Następnie wlać roztopioną czekoladę, miksować do połączenia składników. Na koniec dodać 70 g przesianej mąki i wymieszać całość łyżką. 

3. W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, jajek i ekstrat waniliowy, aż masa będzie miała gładką kosystencję. Na koniec dodać resztę (30g mąki) i wymieszać.

4. Do formy wlać ok. 3/4 masy czekoladowej, następnie masę serową. Na wierzch wyłożyć resztę czekoladowej i owoce. 

Piekłam godzinę w temperaturze 170 stopni w tortownicy o średnicy 24 cm wyłożonej papierem do pieczenia i wysmarowanej masłem. Studziłam w uchylonym piekarniku. Ponieważ przepis oryginalnie zakłada krótsze pieczenie (od 45 minut) zalecam sprawdzić starym dobrym patyczkiem czy ciacho jest upieczone jak trzeba.



I jeszcze jedna słodka sprawa, która mnie tu dziś przywiodła. To już ponad tydzień temu - cztery dziewczyny, Kraków, sobota, lody, rozmowy (nie tylko kulinarne), kupa śmiechu. Tak się cieszę, że udało mi się dotrzeć i spędzić z Wami ten niezapomniany dzień. 

DeliAndźkaAnia - dziękuję Wam, za cudowne, eneretyczne spotkanie i zdjęcia oczywiście, którymi mogę się dzisiaj podzielić. Chociaż znałyśmy się tylko z blogosfery to od razu wiedziałam, że jesteście super babki. Do następnego! 







 i szybki sms - nie martw się nie zjedzą mnie, mają swoje lody;)
pyszne lody z z Cupcake Corner!

28 czerwca 2013

Ekspresowe bułeczki

Jak ja zazdroszczę tym wszystkim, którzy dzisiaj rozpoczynają wakacje!! Szczęśliwcom życzę udanego wypoczynku i pięknej wakacyjnej pogody.
 
A Wy gdzie planujecie swój urlop? Śmiało, piszcie, niech mnie skręci z zazdrości ;)
 
 
Dziś w ramach nadciągającego wakacyjnego lenistwa podaję przepis na szybkie i bardzo proste bułeczki. Można do nich użyć dowolnej mąki pełnoziarnistej. Przygotowuje się je w minutę, piecze 15 minut także jest to super opcja kiedy chlebak świeci pustką, a żołądek przykleja się do kręgosłupa. 


Składniki:
  • 200 g mąki orkiszowej razowej
  • 1/2 płaskiej łyżeczki sody 
  • 1/2 płaskiej łyżeczki soli
  • 1/2 płaskiej łyżeczki cukru
  • 100-150 ml maślanki/kefiru 
Wymieszane składniki suche połączyć z kefirem. Ciasto wyrabiać w misce, nie dłużej jak 30 sekund, ma być grudkowate ale jednolite. Podzielić je na 4 części i uformować bułeczki. Piec ok. 15 min na złoty kolor w temp. 190-200 stopni (z tych proporcji wyjdą cztery bułeczki).

smacznego!