8 marca 2013

Naleśniki meksykańskie

Moje naleśniki są meksykańskie głównie dlatego, że wczoraj w kuchni zapanował istny Meksyk podczas ich przygotowywania. Zatarłam sobie oko papryczką chili, poparzyłam łapę i upuściłam nóż, oczywiście tą bardziej interesującą stroną, prosto na mały paluszek u stopy. Już nie wspomnę, że wykorzystałam jedno jedyne piwo do ciasta, a mężczyzna po powrocie z pracy nie marzył o niczym innym. Na szczęście wszystko skończyło się stosunkowo dobrze, palec, oko i związek przetrwały kolejną próbę, a naleśniki, które sobie wymyśliłam wyszły bardzo smaczne.


Składniki na min. 12 naleśników.

Ciasto naleśnikowe:
  • 0,5 litra piwa jasnego
  • 2 szklanki mąki kukurydzianej
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 szklanka mleka
  • 1 łyżeczka oleju
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
Farsz:
  • 500g zmielonego mięsa (u mnie z łopatki)
  • 1 czerwona papryka ramiro
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 cebula
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 puszka fasoli czerwonej (kidney)
  • papryczka chili
  • oregano
  • łyżka soku z cytryny lub limonki
  • sól, pieprz
  • papryka czerwona w proszku
+ pietruszka do posypania i ser żółty, jeżeli wolicie wersję z zapiekaniem

1. Wszystkie składniki ciasta naleśnikowego mieszam, poczynając od jajek stopniowo dodaję płyny,  mąkę i całą resztę.

2. Smażę naleśniki na teflonowej patelni bez tłuszczu.


3. Posiekaną cebulę zeszkliłam na łyżce oleju. Zdjęłam z patelni.

4. Mięso podsmażyłam ze szczyptą słodkiej papryki, posoliłam i popieprzyłam. Dodałam do niego cebulę i pokrojoną w kostkę paprykę. Papryka ramiro ma bardzo fajny smak, delikatną skórkę i łatwo usunąć z niej pestki, ale można użyć zwykłej papryki czerwonej.

5. W czasie kiedy mięso się dusiło, pokroiłam pomidory i wraz z sokiem dodałam je do reszty składników.

6. Następnie dodałam posiekaną papryczkę chili, drobno posiekany czosnek, oregano, sól i pieprz i dusiłam, aż pomidorowy sok odparował.


7. Na koniec dodałam przepłukaną z zalewy fasolkę, sok z cytryny i wszystko dobrze wymieszałam na małym ogniu.

Zwijałam naleśniki z farszem. Można posypać je serem żółtym i zapiec z w piekarniku nagrzanym do 200 stopni, aż się rozpuści, ozdobić posiekaną pietruszką. 



Nie zapomniałam o Dniu Kobiet. Mam nadzieję, że nie tylko ja nie zapomniałam. Jeżeli znajdzie się taki jeden co myśli, że bojkotuję to święto (w tym roku nie bojkotuję), to będzie w błędzie więc lepiej niech zakupi tulipana po drodze do domu ;)
Wszystkim kobietom, życzę szybkiego powrotu wiosny, więcej takich piosenek i śpiewających dla Nas facetów.

Wyjątkowo udanego weekendu!


39 komentarzy:

  1. Po Twoich masakrycznych przeżyciach, przypomniała mi się moja historia z papryczką chili! Historia zaczyna się od tego, że dostałam raz od mojej mamy prześliczne maleńkie papryczki chili, a jako, ze było ich tak dużo i nie miałam pomysłu co też z nimi zrobić postanowiłam, ze je ususzę. Jako, że nie wiedziałam jak to się robi, zrobiłam to intuicyjnie, tzn. Przecinałam papryczki na połowę palcami wyjmowałam pestki i nawlekałam na sznurek. Nie wiedziałam co mnie czeka tego dnia wieczorem...i następne kilka dni. Wieczorem ręce tak mnie piekły, nie one nie piekły paliły szalenie, miałam wrażenie, ze płoną żywcem!!! Mój koszmar trwał całe 3 dni! Myślałam, że sobie ręce odrąbie! Najfajniejsze jest to, ze ulgę przynosiło mi polewanie rąk zimną wódką! Teraz mnie to śmieszy, ale wtedy byłam zrozpaczona! Przestrzegam każdego, zajmujcie się tym małym diabelstwem w rękawiczkach! Heheh ależ się rozpisałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! Znam też przypadek kiedy facet, już po pracy w kuchni, zapomniał umyć rąk po chili i wylądował w łazience... był pisk cienkim głosem:)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny pomysł na naleśniki z mąki kukurydzianej, dla mnie w wersji bez mięsnej, same warzywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam tu takiego mięsożercę, że bez by się nie obeszło raz na jakiś czas:)

      Usuń
  4. Oj czasami bywają takie dni, że katastrofa goni katastrofę;-( A naleśniczki extra:-) I wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet, kobieto:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super naleśniki, mają wszystko co lubię :). Też mam takie dni, że katastrofa goni katastrofę:)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze spadł śnieg:( a raczej deszcz ze śniegiem

      Usuń
  6. Całego naręcza tulipanów od Niego Ci życzę i niech serenadę śpiewa dziś dla Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, zobaczymy co z tego będzie:)

      Usuń
  7. Też mam takie pechowe dni... Ale nie można się załamywać i spuszczać głowy, trzeba żyć dalej :)
    Naleśniki meksykańskie to akurat jedne z niewielu popularniejszych, jakich jeszcze nie jadłam. Koniecznie muszę nadrobić. Zaserwuj mi takie, proszę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No to prawdziwy Meksyk rzeczywiście:-)dobrze, że wszystko zakończyło się pysznie. Lubię takie mięsne naleśniki.
    Życzę więc samych miłych chwil w tym dniu kobiet i każdego następnego dnia:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. o rany uważaj na siebie Kochana!
    naleśniczki wyglądają pysznie
    z piwem pierwsze słyszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajne są z piwem, wyraźnie wyczuwalny charakterystyczny smak

      Usuń
  10. pysznie wyglądają..uwielbiam naleśniki na wytrawno, pycha

    OdpowiedzUsuń
  11. fajny pomysł na naleśniki i z takimi ładnymi dziurkami:)

    OdpowiedzUsuń
  12. to żeś miała przeżycia w kuchni! ale naleśniki za to wyszły z tego cało i prezentują się obłędnie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. o matko! zaniemówiłam:D cudne!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko dobre, co się dobrze kończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. rewelacja :) uwielbiam kuchnię meksykańską :) wspaniały pomysł, na pewno zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. genialny przepis :) zapisuję sobie w zakładkach ;) mój narzeczony zwykłych naleśników nie lubi, więc może polubi "piwne" :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło. Naleśniki na pewno pycha, ale to zdjęcie z farszem jeszcze na patelni...obłęd!

    OdpowiedzUsuń
  19. hah! Miłość wszystko przeznaczy, grunt, że smakowało;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Za takie poświęcenie Mężczyzna powinien wybaczyć i to piwo:)

    OdpowiedzUsuń
  21. bardzo fajne te naleśniki, a ile poświęceń, żeby je zrobić:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetne by były na dzisijszy obiad :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Oj zjadłabym takiego naleśnika!

    OdpowiedzUsuń
  24. Super pomysł na naleśniki :D
    będę musiała wypróbować, bo ciągle robię ze szpinakiem :P
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Wszystko dobre co sie dobrze konczy!:)
    Te twoje nalesniki meksykanskie wygladaja baaaardzo smakowicie;)
    A! Dzieki za kawalek V. Morrisona!:*

    OdpowiedzUsuń
  26. ale pychota, muszę spróbować!!
    Nie, nie, muszę pokazać mężowi :)

    OdpowiedzUsuń
  27. to coś dla mnie, uwielbiam meksykańskie jedzenie:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nareszcie wiem co jutro zrobię na obiad, odwieczne moje utrapienie. Twoja strona, blog jest dla mnie wzorem (szczególnie w tajnikach gotowania) ;)) a przy okazji masz tu fajne przepisy na ciasta, które chętnie już nie raz zaczerpnęłam by dogodzić sobie i moim domownikom i znajomym. Fantastyczna sprawa. Dziękuję, że założyłaś ten blog i Twoje pomysły są moją inspiracją :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Bardzo lubię je czytać! ♥