7 września 2013

Lasagne z mięsem i szpinakiem

Są takie potrawy, które bardzo lubię ale nigdy nie zamawiam ich "na mieście". Należy do nich właśnie lasagne. Wszystkie dania, w których skład wchodzą jakiekolwiek mielone sprawy, budzą mój niepokój. Wyobrażam sobie, że takie mielonki to wszystkie kotlety, które nie sprzedały się w ostatnim kwartale. Muszę się przyznać, że ogólnie mam problem z jedzeniem czegokolwiek w knajpach. Zawsze podejrzewam "restauratorów" o najgorsze. Nie wynika to z mojego czarnowidztwa czy małej wiary w ludzi a złych doświadczeń. Oczywiście nie można generalizować ale spory procent właścicieli lokali gastronomicznych, to ludzie którzy nie kochają i nie rozumieją kuchni, mając przy tym zbyt rozwinięty zmysł ekonomiczny. Dziś każdy może otworzyć knajpę ale nie każdy daje rękojmię jej wzorowego prowadzenia, ma nieskazitelny charakter. Na pierwszym miejscu listy zawodów zaufania publicznego powinien się znaleźć restaurator, a za przewinienia zawodowe powinien być karany dożywotnim spożywaniem swojej najgorszej potrawy. Oczywiście ludzie sami zweryfikują lokale i docenią wysoką jakość serwowanych w nich dań. Gorzej, że jeżeli dana restauracja nie szczyci się najwyższym poziomem jedzenia i nie będziemy chcieli do niej wrócić, istnieje realna szansa, że wcześniej przyjdzie nam taką wizytę odchorować.

Moje pytanie do Was: gdzie dobrze zjeść w Waszym mieście? Nie pytam o restauracje, którym przyznano gwiazdki Michelin, a o miejsca w których można miło spędzić czas, pożywić się i nie ogłosić bankructwa. Chętnie odwiedzę te miejsca gdy będę w okolicy, może ktoś z Was też skorzysta. Sama będę dopisywać warszawskie pozycje kiedy zaktualizuję swoją bazę, może nawet powstanie specjalny wpis z tej okazji ale to zależy od tego czy zechcecie współpracować.

a teraz zapraszam na domowy obiad :)


Składniki:
  • ok. 12 płatów makaronowych do lasagne
  • szpinak - użyłam świeżego 250g
  • zmielone mięso 400g
  • puszka pomidorów bez skórek
  • cebula
  • łyżka śmietany
  • 2 ząbki czosnku
  • mozzarella i parmezan do posypania
  • łyżka masła
  • oliwa z oliwek
  • bazylia, oregano
  • sól, pieprz czarny, pieprz biały
sos beszamelowy
  • 1 litr mleka 
  • 2 łyżki masła 
  • 2 łyżki mąki 
  • pieprz, sól szczypta gałki muszkatołowej

1. Cebulę pokroić w drobną kostkę i zeszklić na odrobinie oliwy. Zdjąć ją z patelni, podsmażyć zmielone mięso. Dodać do mięsa cebulę i pomidory z puszki (całą zawartość puszki wraz z sokiem). Dusić aż sok pomidorowy lekko odparuje i uzyskamy mięsny farsz. Całość doprawić solą, czarnym pieprzem oraz bazylią i oregano.

2. Delikatnie podsmażyć na maśle drobno posiekany czosnek (lub przeciśnięty przez praskę) i dodać do niego oczyszczony szpinak (odrywam ogonki jeżeli są zbyt długie i grube). Kiedy zmięknie dodać do niego łyżkę śmietany, doprawić solą i białym pieprzem.

3. Przygotować sos beszamelowy: rozpuścić masło w rondelku, dodać do niego mąkę i mieszać, żeby nie było grudek, dodać mleko i wymieszać. Przyprawić solą, pieprzem i szczyptą gałki muszkatołowej. Gotować chwilę, aż zgęstnieje. Jeżeli pojawiły się grudki, można przecedzić sos przez sitko.



4. Na spód żaroodpornego naczynia wylać odrobinę sosu beszamelowego i wyłożyć pierwszą warstwę płatów (u mnie 3 płaty), następnie warstwę mięsa, kolejne płaty, szpinak, znowu płaty i drugą warstwę mięsa. Na wierzchu układać płaty makaronowe, polać wszystko sosem beszamelowym i obsypać startą mozzarellą i parmezanem.

Zapiekać w temperaturze 180 stopni, aż ser się ładnie zarumieni, ok. 40 minut.
Swoją zostawiłam w piekarniku po jego wyłączeniu i ser aż za bardzo się zarumienił, także weźcie to pod uwagę.

19 komentarzy:

  1. no ja też raczej na mieście nie jadam, z tych samych względów co Ty:)
    Twoją lasagne wciągnęłabym bez zastanowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. z mielonym mięsem mam dokładnie to samo! na szczęście w domu mamy maszynkę do mielenia mięsa :)
    takie lasagne to sama przyjemność dla podniebienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka ładna ta lasagne! Domowa jest pyszna.;) W Krakowie lubię knajpkę Mamma Mia - cokolwiek zamówię-smakuje!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też z frakcji słabo restaurującej - po prostu zazwyczaj nie czuje się najlepiej po restauracyjnym korycie. Natomiast domową lazanię Pesteczki chętnie bym pożarła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. domowa lasagne rządzi, a ostatnio za mną chodzi:)
    co do jedzenia na mieście mam podobnie, i niestety boli gdy ludzie nie mający pojęcia o kuchni je prowadzą, a znam takie przypadki. Mam wrażenie, że ludzie myślą, że gotowanie to takie łatwe, zatrudnie kogoś i zrobi to a ja zarobię:P

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam lasagne szpinakową, choć zawsze przygotowywałam ją w wersji wegetariańskiej lub z kurczakiem. Nigdy z mięsem mielonym. Muszę spróbować Twojej wersji następnym razem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie dosc, ze wloskie, to jeszcze w kolorach wloskiej flagi;)
    Pysznosci!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam bardzo podobnie. Jestem bardzo ostrożna jeśli chodzi o jadanie poza domem. W Warszawie mogę Ci polecić np.Różaną,czy Cuda Wianki. W Krakowie polecam Pimiento, Del Papa (napisałam o niej na blogu: http://kulinarna-fuzja.blogspot.com/2012/06/nieobecna-na-moment.html), Dynię i jeszcze kilka, ale nazw nie pamiętam:/ Pomimo, że mieszkam w Warszawie, chyba wolę restauracje w Krakowie;p
    A Twoja Lasagne piękna:) !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam lasagne i nieskromnie powiem, że umiem upichcić przepyszną. W związku z tym również nigdy nie zamawiam jej na mieście :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. dawno nie jadłam lasagne!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja polecam Lemon Grass w Berlinie, może będziesz i najdzie cie ochota na tajskie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. jeśli lubisz suszki to polecam to miejsce: http://www.kaizensushi.pl/ Fantastyczne, kameralne i przytulne miejsce z wyśmienitym jedzeniem, obsługą i klimatem. Naprawdę warto odwiedzić. Dla mnie no.1!!!

    lasagne nigdy sama nie robiłam, muszę kiedyś spróbować, makaron czeka już w półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dawno nie jadłam lasagne! Zjadłabym. Z mięsem mielonym też mam problem ( chyba, że w lokalach slow - burgerowych ). Mięsa mielonego też nie kupuję, mielę sama w domu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Justynko, w Zielonej jest parę miejsc godnych uwagi. Jak się będziesz w te okolice zapuszczać, to wtedy Ci podam:-)
    Tez nie odważyłabym się na lasagne na mieście:-) Twoja wygląda pięknie:-) I przypomniałaś mi, że dawno jej nie robiłam:-) Robiłam do tej pory albo mięsną albo szpinakową. A tu 2 w jednym, fajnie:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Astoria w Białymstoku - jest to bar, ale gdy do niego wchodzisz, nie czujesz się jak na typowej stołówce, a ceny są naprawdę dobre jak na studencką kieszeń. I śmiało możesz jeść lazanię - jest świeża i naprawdę pyszna. Chociaż moim faworytem tam są sałatki i naleśniki ze szpinakiem :) Zapraszam jeśli będziesz w okolicach!

    OdpowiedzUsuń
  16. świetny przepis! lasagne ze szpinakiem jeszcze nie jadłam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. wygląda pysznie :) mi niestety zawsze podczas przekładania kawałków na talerz ulegają one rozwaleniu...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Bardzo lubię je czytać! ♥