14 grudnia 2012

Przepisy pod choinkę?

Dziś znowu utknęłam w empiku. Stałam w dziale kuchnia, przeglądając książki, dopóki nie zaczęłam mdleć z głodu. Wszystko przez Nigellę i jej włoskie inspiracje. Nic na to nie poradzę, że makaron do mnie przemawia (głównie szeptem: "zjedz mnie, jestem boski" i takie tam sprośne inne...). 

Pomyślałam, że dla niektórych książka kucharska to fajny pomysł na prezent pod choinkę. Takie bajki dla dorosłych, od samego patrzenia na zdjęcia można się rozmarzyć. Dodatkowo jak książka jest napisana przez kogoś interesującego, zawiera opowiastki i anegdoty, to nie jest już tylko zwykłym podręcznikiem do gotowania. Piszą wszyscy, od aktorek (Gwyneth Paltrow i jej "Córeczka tatusia") po muzyków (Paul McCartney i jego "Bezmięsne poniedziałki"). 

Chciałam porządnie przejrzeć nowości, więc skupiłam się na trzech:


Jamie Oliver "Kulinarne wyprawy Jamiego"


źródło: www.empik.com
Bardziej pamiętnik kulinarny. Taka przygodowa książka kucharska. Anegdotki, fajne zdjęcia (nie tylko potraw) przeniosą Cię do Hiszpanii, Szwecji, Grecji, Włoch czy Francji... Gdzie Jamie znalazł inspiracje do książki. Dla mnie rewelacja. Zwłaszcza, że w sklepach coraz częściej można dostać składniki występujące w potrawach z całego świata. Wertując książkę można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, a później spróbować przyrządzić marokańską kolację w domu.














Nigella Lawson "Nigellissima"


źródło: www.empik.com
Jak sam podtytuł wskazuje, Nigella dzieli się z nami swoimi włoskimi inspiracjami. Poprzednim pozycjom ponętnej pani domu można było zarzucić, że nadają się bardziej do laboratorium małego chemika niż do kuchni, ale tym razem jest zupełnie inaczej. Pasty, desery i cała masa innych smakowitości, wszystko na sposób włoski, czyli bez udziwnień, pysznie. O ile Jamie zabrał nas w dalszą podróż, z Nigellą chce się pozostać we Włoszech. Jestem na tak!














Marta Grycan "Kuchnia Haute Couture"


źródło: www.empik.com
Nie mam pojęcia skąd ten tytuł. O ile Haute Couture kojarzy się z czymś wyjątkowym, unikatowym to przepisy proponowane przez autorkę są bardzo... zwykłe. Niczym nie zaskakują, nie ma tu jakiś odważnych połączeń. Takie codzienne obiady. Bardziej prêt-à-porter. Myślę, że to tradycyjna książka kucharska dla mam, które szukają pomysłu na obiad dla rodziny (kochającej desery:)














Jeżeli ktoś zastanawia się nad zakupem książki Basi Ritz, pisałam o niej tutaj.

Uważajcie tylko w sklepach, żeby Was nie startował oszalały tłum. Gorączka zakupów przedświątecznych to to czego tygryski nie lubią najbardziej. Zazdroszczę tym, którzy mają je za sobą. Innym życzę, żeby jakoś przetrwali ten weekend. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Macie już pomysły na prezenty?

2 komentarze:

  1. Ostatnio wygrałam Jamiego i jestem bardzo zadowolona . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę:) Jamiego i wygranej...nigdy niczego nie wygrałam.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. Bardzo lubię je czytać! ♥