Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ale słodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ale słodko. Pokaż wszystkie posty

9 września 2013

Tarta gruszkowo-śliwkowa z migdałową kruszonką

Może jestem monotematyczna ale śliwki to jeden z moich ulubionych tematów wrześniowych. Gruszki kocham, a prawdziwa miłość nie umiera nigdy. Jak je połączymy w tarcie i obsypiemy migdałową kruszonką to stworzą związek idealny. Grzechem byłoby nie korzystać z polskich sezonowych owoców, a ta tarta jest po prostu pyszna.

Polecam... nie grzeszyć ;)


Składniki:
  • 100g mąki pszennej
  • 100g mąki krupczatki
  • 100g masła
  • 50g cukru pudru
  • 1 jajko + 1 żółtko
  • ok. 6 gruszek, 
  • ok. 1/2 kg śliwek
  • cynamon
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki powideł (użyłam śliwkowych)
na kruszonkę:
  • 70g mąki pszennej
  • 30g mąki krupczatki
  • 50g cukru brązowego (lub innego)
  • 50g masła
  • 30g płatków migdałowych
  • szczypta soli

1. Obydwie mąki, razem z proszkiem do pieczenia, przesiewamy na stolnicę. Dodajemy schłodzone masło i siekamy na małe kawałeczki. Następnie dodajemy jajko i żółtko oraz przesiany cukier puder. Wyrabiamy ciasto - niezbyt długo, jedynie do dokładnego połączenia składników. Owijamy je folią i wkładamy do lodówki na kilka chwile żeby się schłodziło. 

2. Gruszki obieramy i kroimy na plastry średniej grubości. Śliwki pozbawiamy pestek i kroimy na ćwiartki. 

3. Formę na tartę (użyłam formy o średnicy 26 cm) wysmarowaną masłem, dokładnie wykładamy schłodzonym ciastem, które można wcześniej delikatnie rozwałkować a następnie ponaciągać ciasto w formie palcami. 

4. Ciasto smarujemy powidłami, a następnie wykładamy równomiernie plastry gruszek. Kolejna warstwa to śliwki, ułożone skórkami do dołu. Posypujemy całość szczyptą cynamonu. 

5. Przygotowujemy kruszkonę: suche składniki mieszamy, zimne masło kroimy na drobniejsze kawałki. Palcami mieszamy, rozcieramy wszystko, aż uzyskamy strukturę kruszonki. Taką piękną kruszonką posypujemy naszą tartę i jest gotowa do pieczenia.

Pieczemy w temperaturze 180 stopni (grzanie górne i dolne) ok. 40 minut, do zarumienienia kruszonki.


uwaga: tarta ma skłonności do znikania w niewyjaśnionych okolicznościach


24 sierpnia 2013

śliwki pod kruszkonką

Dzisiaj minimalistyczny wpis ponieważ sam deser taki właśnie jest. Najprostsze rzeczy bywają najlepsze, a gorące śliwki w połączeniu z zimnymi lodami waniliowymi czy cynamonowymi są tego najlepszym przykładem. Korzystajcie z lata póki z nami jest! Ja idę na spacer ale obiecuję, że od września wracam do regularnego zamieszczania postów. 


mniammm!

Składniki:
  • 100g mąki
  • 50 g cukru (może być puder ale także cukier brązowy, każdy)
  • 50 g masła
  • odrobina soli
  • 1 kg owoców (minimum, używam zmieszanych kilku gatunków śliwek, ale z dodatkiem brzoskwiń też jest pysznie)

1. Oczyszczone owoce pozbawić pestek i pokroić każdy na kilka kawałków. Wyłożyć je do dużego naczynia żaroodpornego wysmarowanego masłem.

2. Suche składniki kruszonki wymieszać. Zimne masło pokroić na drobniejsze kawałki. Palcami wymieszać wszystko, aż uzyskamy strukturę kruszonki.

3. Wysypać kruszonkę na owoce i zapiekać w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok. 40 minut.


18 lipca 2013

Morelowe pyszności - sernik na biszkoptowym spodzie z cynamonemmmm.

Na rocznicę (nie powiem czego i nie powiem którą), upiekłam to co tygryski lubią najbardziej, czyli sernik. Malutki sernik za to z dużą ilością moreli. Ponownie się zakochałam. W morelach rzecz jasna. Do wypieków nadają się idealnie, moim zdaniem przepołowione i upieczone wyglądają pysznie i trochę erotycznie...



Składniki:

  • ok. 0,5 kg świeżych moreli (minimum)
  • 0,5 kg sera trzykrotnie mielonego (są dostępne opakowania w takiej gramaturze)
  • 150 g cukru pudru
  • 3 jajka
  • 30 g mąki pszennej
  • ok. 100 g biszkoptów
  • 80 g masła (użyjemy go na spód i do sera)
  • szczypta cynamonu
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub cukier waniliowy

1. Biszkopty pokruszyć na drobny proszek, dodać do nich szczyptę cynamonu i wymieszać dokładnie z roztopionym masłem (50 g masła). Wyłożyć biszkopty do tortownicy, równo rozprowadzić i ugnieść na płasko.

2. Dwa białka ubić na sztywno dodając pod koniec ubijania stopniowo cukier puder.

3. Ser miksować z żółtkami i jajkiem, dodawać je stopniowo - po jednym, następnie dodać roztopione, ostudzone masło (30 g) i mąkę. Na koniec wmieszać dokładnie białka ale już nie miksować.

4. Wlać masę serową na biszkopty i wyłożyć na nią przepołowione morele, skórkami do dołu. 

Piec ok. 80 minut w temperaturze 170 stopni (na ostatnie 20 minut przykryłam sernik folią aluminiową). Studzić w piekarniku. Użyłam tortownicy o średnicy 24 cm, którą wysmarowałam masłem. 




Głupio trochę tak upiec coś i się tym podniecać (jeszcze na forum) ale co tam! Od czego jest blog - sernik z morelami rządzi, jest pyszny i nie mam zamiaru tutaj nikogo kokietować. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, a potem trzeba wymyślić jakiś sensowny sposób na spalenie kalorii. Ja na przykład macham nogami pod stołem jak jem, a jak gdzieś idę to biegnę, całkiem jak Forrest Gump, jakie są Wasze sposoby? 

a jakby co:

- całując się spalamy od 2 do 6 kalorii na minutę
- podczas intensywnie spędzonych chwil sam na sam z parterem spalamy ok. 400 kalorii
- i coś tylko do wiadomości kobiet: kiedy udajesz w łóżku (to co facetowi trudno jest udawać), podobno spalasz więcej kalorii niż kiedy nie udajesz... Nie wiem co o tym myśleć.

życzę duużo ciasta i duużo miłości!


14 lipca 2013

sernikobrownie z malinami i... dziewczyny!!

Przeczytałam komentarz pod jednym z moich ostatnich postów: Kasia napisała: "gdzie jesteś;(?" i aż mnie ścisnęło w gardle. Bywa, że rozklejam się na reklamach karmy dla kotów więc możecie sobie wyobrazić jaka jestem wzruszona (...jeżeli chociaż jedna osoba zauważyła moją chwilową nieobecność). 

Wytłumaczę się troszeczkę - nie jestem na boskich wakacjach i nie piję drinków z palemką. Jestem tam gdzie byłam do tej pory (przynajmniej ciałem) bo filozoficznie, niczym Jarosław Gowin, mogę stwierdzić, że dzisiaj jestem zupełnie w innym miejscu niż byłam jeszcze kilka tygodni temu.
Mam ostatnio spore zamieszanie i ciężko dogonić własny ogon, jadam głównie to co ukradłam babci z ogrodu i nie sądzę aby ktokolwiek był zainteresowany przepisem na mizerię w towarzystwie młodych ziemniaczków. Mam nadzieję, że ziemniaczki mnie nie słyszą bo są naprawdę doborowym towarzystwem i nie powinny tego brać do siebie.

Ale nie myślcie, że całkiem odpuściłam - piekę. Dzień bez ciasta to dzień stracony. Ostatnio uwodzi mnie coś najpyszniejszego - sernikobrownie. Polecam!



                             Sernik + brownie + maliny = wielka słodka przyjemność 

Funkcjonuje wiele przepisów na ten cudowny deser. Bazowałam na przepisie znalezionym u Liski jednak zmieniłam proporcje zmniejszając ilość cukru i zwiększając ilość owoców.

Składniki:

  • 200 g gorzkiej czekolady (użyłam wedlowskiej) 
  • 200 g masła 
  • 300 g cukru pudru 
  • 5 jajek 
  • 100 g mąki 
  • 500 g sera twarogowego zmielonego (użyłam president)
  • cukier waniliowy lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii 
  • 300 g malin lub wiśni (mogą być mrożone, użyłam świeżych) 


1. Cukier podzielić na dwie części. 

2. Czekoladę połamać na małe kawałki, rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. Masło zmiksować na gładką masę z połową cukru pudru. Następnie dodać 3 jajka - wbijać po jednym, dokładnie miksując przed dodaniem kolejnego. Następnie wlać roztopioną czekoladę, miksować do połączenia składników. Na koniec dodać 70 g przesianej mąki i wymieszać całość łyżką. 

3. W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, jajek i ekstrat waniliowy, aż masa będzie miała gładką kosystencję. Na koniec dodać resztę (30g mąki) i wymieszać.

4. Do formy wlać ok. 3/4 masy czekoladowej, następnie masę serową. Na wierzch wyłożyć resztę czekoladowej i owoce. 

Piekłam godzinę w temperaturze 170 stopni w tortownicy o średnicy 24 cm wyłożonej papierem do pieczenia i wysmarowanej masłem. Studziłam w uchylonym piekarniku. Ponieważ przepis oryginalnie zakłada krótsze pieczenie (od 45 minut) zalecam sprawdzić starym dobrym patyczkiem czy ciacho jest upieczone jak trzeba.



I jeszcze jedna słodka sprawa, która mnie tu dziś przywiodła. To już ponad tydzień temu - cztery dziewczyny, Kraków, sobota, lody, rozmowy (nie tylko kulinarne), kupa śmiechu. Tak się cieszę, że udało mi się dotrzeć i spędzić z Wami ten niezapomniany dzień. 

DeliAndźkaAnia - dziękuję Wam, za cudowne, eneretyczne spotkanie i zdjęcia oczywiście, którymi mogę się dzisiaj podzielić. Chociaż znałyśmy się tylko z blogosfery to od razu wiedziałam, że jesteście super babki. Do następnego! 







 i szybki sms - nie martw się nie zjedzą mnie, mają swoje lody;)
pyszne lody z z Cupcake Corner!

10 czerwca 2013

Brownie z suszonymi śliwkami

Nie wiem co mi jest, nie mam ochoty gotować, nie mam ochoty pisać, a to jest u mnie sytuacja bardzo niezwyczajna. Patrzę tylko gdzie by tu się wprosić na domowy obiadek, żeby tak ktoś podał i posprzątał, jestem okropna wiem. Mam też zbyt dużo przemyśleń, które nie zasługują na to żeby je uwiecznić... no chyba, że miałabym zostać mistrzem malkontenctwa ale chyba nie mam takich ambicji. 

Irytuje mnie wszystko i wszyscy. W urzędach dostaję szału na widok petentów, którzy wiją się w niekończących kolejkach, a kiedy już uda im sie dopaść okienka (oczywiście działa jedno z dziesięciu) niemalże klęczą przed nim, co sprytniejsi przybierają nieco mniej błagalne pozy dostosowując wysokość swojej twarzy do mikro otworu. Dlaczego te okienka zawsze są na takiej wysokości, że człowiek musi się ukorzyć żeby pani siedząca po mrocznej stronie usłyszała wołanie o pomoc? Tradycja jest tak silna, że nawet w nowoczesnych placówkach powielają ten wątpliwy zwyczaj (patrz moja poczta).

Jedno się nie zmieniło. Gorzka czekolada jest w stanie mnie podnieść na duchu zawsze i wszędzie. Ostatnie brownie zmobilizowało mnie, żeby odkurzyć blog i napisać Wam przepis. Jest pyszne. Zwolennikom czekoladowych wypieków na pewno przypadnie do gustu. Dla mnie jedno z najlepszych. Polecam...am am.

Mam nadzieję, że niedługo mi przejdzie i firmowym optymizmem będę Was zarzucać nowymi pysznościami, może wraz z końcem jesieni przyjdzie lato:)




Składniki:

  • 200g gorzkiej czekolady (u mnie 70% kakao)
  • 160g masła
  • 200g cukru pudru
  • 4 jajka
  • 80g mąki
  • 1/2 łyżki proszku do pieczenia
  • 300g suszonych śliwek kalifornijskich 
  • szklanka mocnej herbaty

1. Czekoladę połamać na małe kawałki i roztopić z masłem w kąpieli wodnej.

2. Śliwki pokroić na małe kawałki i zalać mocną, gorzką herbatą.

3. Jajka ubić z cukrem pudrem. Dodawać do nich lekko przestudzoną czekoladę.

4. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i przesiać ją do czekoladowej masy, delikatnie wymieszać całość łyżką. 

5. Na koniec wmieszać odcedzone śliwki.

Przelać ciasto do wysmarowanej masłem formy (użyłam blaszki o wymiarach 25x30cm). Piec w temperaturze 180 C do 25 minut (moje było gotowe po 20 minutach ale wiem, że niektóre piekarniki mogą nam zapewnić gotowe brownie już po 15 minutach, także należy kontrolować sytuację).


przepis pochodzi z WHITE PLATE słodkie

31 maja 2013

Sernik z konfiturą pomarańczową

Kolejny długi weekend i znów pogoda jak pod psem... ale to akurat chyba nie jest zaskoczeniem. Jak mawia mój ulubiony reżyser "Jeśli chcesz rozśmie­szyć Pana Bo­ga, opo­wiedz mu o swoich pla­nach...".
Mi Woody Allen, w deszczowy wieczór, zawsze pomaga. Macie swoje ulubione tytuły czy raczej nie przepadacie za jego twórczością?

Niezawodny jest też dobry sernik. Dziś kolejny, wcale mi się nie nudzą. Jeden się kończy, a już myślę o następnym. Ten jest delikatny, lekki ale mocno serowy - taki jak lubię. 



Składniki:
  • 1kg sera trzykrotnie mielonego 
  • ok. 150g konfitury pomarańczowej
  • 200g cukru
  • 5 jajek
  • 1 łyżka mąki
  • 2 łyżki kaszy manny
polewa:
  • pół tabliczki gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki masła
  • sok z połówki małej pomarańczy
spód:
  • ok. 100 g herbatników (użyłam Wiatraczków owsianych) 
  •  ok. 30 g mielonych orzechów lub migdałów (użyłam migdałów) 
  • ok. 30 g cukru 
  •  ok. 50 g masła

Ciasteczkowy spód zrobiłam tak jak w tym przepisie.

1. Ser zmiksować z konfiturą i cukrem.

2. Następnie dodawać po jednym jajku i cały czas miksować ale tylko do połączenia składników, pod koniec dodać mąkę i kaszę. 

3. Do tortownicy wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą wlać masę serową.

Użyłam tortownicy o średnicy 28 cm. 

Rozgrzać piekarnik do 175 stopni, wstawić sernik. Po ok. 15 minutach zmiejszyć temperaturę do 120 stopni i piec jeszcze 1,5 godziny. Studzić w piekarniku z uchylonyi drzwczkami.


Pokruszoną czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać masło i wymieszać, powolutku wlewać sok z pomarańczy i energicznie mieszać.

Wystudzony sernik oblać polewą. 




Wszystkiego najlepszego z okazji DNIA DZIECKA! 
i udanego weekendu :)


28 maja 2013

Pyszna chałka z migdałową kruszonką

Chałka pochodzi z kuchni żydowskiej, która jest jedną z najstarszych kuchni świata. Jest pyszna, delikatna. Świeża chałka z masełkiem i powidłem, a do tego szklanka kakao i jestem w niebie. Dołączysz?...


Składniki: 
  • 3 i 1/4 szklanki mąki pszennej chlebowej 
  • 1 duże jajko 
  • 60 g drobnego cukru 
  • 4 łyżki roztopionego masła 
  • pół łyżeczki soli 
  • 1 szklanka ciepłego mleka (nie gorącego) 
  • 1 opakowanie cukru waniliowego lub ziarenka laski wanilii
  • 20 g świeżych drożdży (lub 10 g suchych)
kruszonka:
  • 30g migdałów w płatkach 
  • 30g mąki 
  • 20g cukru pudru 
  • 30g masła
oraz 1 jajko i 2 łyżki mleka do posmarowania chałki

1. Do dużej miski przesiać mąkę i wymieszać z drożdżami (ze świeżych wcześniej zrobić rozczyn dodając do nich sporą szczyptę cukru, następnie 3 łyżki mleka i dużą szczyptę mąki).

2. Zrobić dołek na środku. Następnie wbić jajko roztrzepane z mlekiem i roztopionym masłem, dodać sól i cukier. Wyrabiać ciasto przez kilka minut (użyłam miksera z hakiem), aż będzie gładkie (uwaga będzie się kleić).

3. Wyrobione, gładkie ciasto przykryć ściereczką i pozostawić w cieple do podwojenia objętości. Moje rosło dosyć powoli ale warto było czekać.

4. Pięknie wyrośnięte ciasto ponownie wyrobić i podzielić na 4 równe części. Uformować z nich wałeczki (podsypując mąką jeżeli trzeba), z których zapleść chałkę. Jeżeli nie wiecie jak to zrobić tutaj znajdziecie film instruktażowy

Suche składniki kruszonki wymieszać. Zimne masło posiekać nożem na drobniejsze kawałki. Palcami wymieszać wszystko, aż uzyskamy strukturę kruszonki.

Chałkę przykryć folią spożywczą i ściereczką, pozostawić w cieple na około 1 godzinę. Przed pieczeniem posmarować jakiem roztrzepanym z mlekiem. Posypać kruszonką. 

Piec około 30 minut w temperaturze 175ºC.  Jeżeli zbyt szybko nabiera koloru i obawiacie się że może się przypalić można ją przykryć folią aluminiową.

chałka z masłem i powidłem śliwkowym

Przepis na chałkę oraz namiar na filmik instruktażowy pochodzi ze strony Moje Wypieki. Ja swoją chałkę posypałam pyszną kruszonką ale możecie wykorzystać mak czy sezam.

20 maja 2013

Sernik cappuccino

Jeżeli chodzi o serniki to jestem konserwą i robię ciągle ten sam - klasyczny. Wyszło jednak na to, że (zupełnie inaczej niż ta krowa) zmieniłam swój pogląd, za sprawą tego kawowego cudeńka, przełamałam się na zawsze, coś we mnie pękło:) 

Przepis pochodzi z tej strony, zmieniłam trochę skład i całkowicie spód sernika, wyszedł nieziemski, kremowy, no i się okazało, że sernik może być płaski jak stół. 


















Składniki
  • 900 g sera trzykrotnie mielonego (użyłam z kubełka President)
  • 4 jajka
  • 1/2 szklanki kwaśnej śmietany 
  • 2 łyżki granulek kawy rozpuszczalnej 
  • 1/4 łyżeczki cynamonu 
  • 3/4 szklanki cukru 
  • 1/4 szklanki gorącej wody 
  • 3 łyżki mąki pszennej 
Składniki na spód:
  • ok. 100 g herbatników (użyłam Wiatraczków owsianych) 
  • ok. 30 g mielonych orzechów lub migdałów (użyłam migdałów)
  • ok. 30 g cukru 
  • ok. 50 g masła 

1. Herbatniki rozdrobnić na pył, dodać mielone migdały, cukier i roztopione masło. Mieszać, aż powstanie jednolita masa. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia, włożyć równomiernie masę i lekko ugnieść. 

Piec około 10 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni.

2. Ser wymieszać z cukrem przy pomocy miksera. Dodawać jajka, pojedynczo, miksując po każdym dodaniu. Na koniec dodać śmietanę.

3. Kawę i cynamon rozpuścić w gorącej wodzie, wystudzić. Ostudzoną dodawać powoli do masy serowej, miksując. Na koniec wmiksować mąkę.

Wylać masę serową na podpieczony wcześniej spód ciasteczkowy. 

Piekarnik nagrzać do 230ºC, włożyć sernik (swój przykryłam folią aluminiową, którą ściągnęłam 10 minut przed końcem pieczenia), piec przez 10 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 130ºC i piec jeszcze godzinę czasu. Powinien się ściąć, trzeba sprawdzić na środku. Przed podaniem należy go ostudzić przynajmniej kilka godzin w lodówce.




14 maja 2013

Tort bezowy z cytryną, limonką i miętą ...

Zanim przejdę do podsumowania akcji "Marchewką czy kijem" opowiem Wam jak na brzegu dywanu usiadłam i płakałam. Było to tak: 
Zrobiłam pyszny (jak mi się wtedy wydawało) torcik bezowy, na wyjątkową okazję (o czym może jeszcze kiedyś będę mogła napisać), oczywiście chciałam go uwiecznić, żeby się z Wami podzielić na blogu i pech chciał, że wymsknął mi się podczas sesji zdjęciowej. Niestety nie wysunął podwozia i pięknie wylądował na podłodze niczym Boeing pilotowany przez kapitana Wronę. Na początku nie mogłam uwierzyć, ale kiedy podszedł do niego kot i spokojnie zaczął zlizywać bitą śmietanę wiedziałam, że to nie jet zły sen. Po chwilowym załamaniu nerwowym już razem wyjadaliśmy fragmenty, które nie stykały się z podłogą. Cóż. Życie. Tort polecam, to co udało mi się liznąć było naprawdę pyszne.

Poniżej jedynie dwa zdjęcia jakie udało mi się popełnić przed lądowaniem.




Składniki na bezy:
  • 6 białek 
  • 300g drobnego cukru
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej 
  • 1 łyżeczka octu winnego/soku z cytryny

1. Białka ubijamy na pianę, pod koniec ubijania dodajemy cukier (po łyżeczce). Dodajemy mąkę i sok z cytryny. Piana ma być bardzo sztywna i lśniąca.

2. Przygotowujemy dwa blaty bezowe. Dwie blachy wykładamy papierem do pieczenia. Na każdym rysujemy koło o średnicy ok. 20 cm (u mnie 22 cm). Wykładamy na nie masę białkową.

3. Przez 3 minuty pieczemy bezy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni C, następnie zmniejszamy temperaturę do 140 stopni C i pieczemy jeszcze 1,5 godziny. Studzimy blaty w uchylonym piekarniku.

Krem nr - lemon curd
  • 1 jajko 
  • 2 żółtka
  • sok i skórka otarta z 3 cytryn (można zmniejszyć ilość jeżeli nie lubicie bardzo kwaśnego)
  • 1 łyżka masła
  • 200g cukru pudru (lub więcej jeżeli nie lubimy kwaśnego smaku) 
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki umieszczamy w garnuszku, bez masła, zagotowujemy i cały czas mieszamy aby się ładnie połączyły i nie było grudek. Po upływie ok. 3 minut dodajemy masło i nadal mieszamy. Po zdjęciu z ognia, jeśli powstały grudki, trzeba krem zmiksować bądź przetrzeć przez sitko (nie zdarzyło mi się to nigdy). 

Krem nr 2 - limonka z miętą
  • 250 g mascarpone 
  • 200 g śmietany 36% 
  • sok z limonki 
  • 1 płaska łyżeczka startej skórki z limonki 
  • kilka listków świeżej mięty
  • 1 łyżka cukru pudru  

Mascarpone mieszamy z sokiem i skórką limonki. Śmietanę ubijamy z cukrem. Dodajemy kilka łyżek ubitej śmietany do mascarpone delikatnie mieszamy, żeby nie był za rzadki. Na koniec dodać do kremu drobno posiekaną miętę. 

Na pierwszy blat bezowy wyłożyć lemon curd, położyć drugi blat i wyłożyć na niego krem limonkowy. Cały tort ozdobić startą gorzką czekoladą. 

----------------

Wracając do akcji... Szczęśliwa 10-tka! To liczba osób, które w ramach zabawy zorganizowanej przez Andźkę (Cuda i cudeńka) Gosię (Delimamma) i moją skromną osobę podały swoje sposoby na zachowanie cudownego, błogiego stanu, który umożliwia Zakochańcom unosić się kilka metrów, bądź chociażby kilka centymetrów. Statystyki są nieubłagane i wychodzi na to, że faceci bądź nie mają pomysłów na zatrzymanie motyli, bądź nie chcą się z nami nimi podzielić. W akcji wzięła udział wyłącznie płeć piękna, w akcji, podczas której starano się odpowiedzieć na pytanie jak to w końcu jest? Kij, marchewka, a może jeszcze coś innego pozwoli nam na zatrzymanie zakochańca przy sobie?? Zdecydowana większość wybrała wersję soft, w postaci marchewki. Choć czasem w tekście mały badylaszek też się pojawiał :) Były też bardzo ciekawe rozważania, czy istnieje jeden, magiczny sposób na zachowanie motyli w brzuchu...

Ale po kolei:

Delimamma zdecydowanie marchewkowo - KANAPKA Z WSZYSTKIM. Jak sama napisała: "Kanapka zawsze zwyciężała z sernikami, jabłecznikami, kotletami, makaronami czy najbardziej wyrafinowanymi przekąskami. Kanapką mogłam uzyskać wymarzoną sukieniunię, lody z MC Donalda o 23 i masaż stóp! Kanapka przyniesiona do łóżka to był powód do powtarzania "i że cię nie opuszczę, aż do śmierci"

Kolejny typ podała Myszka gotuje. Zaserwowała drugiej połówce "mięso z mięsem", czyli Poledwiczki w boczku w asyście śliwki, jednak podkreśliła, że mąż najprościej w świecie docenia jej starania i przygotowywania wszystkich posiłków- BRAWA DLA TEGO PANA, który nie wybrzydza!

Następna była Aurora z Bloga czekolady z postem O kiju, marchewce i motylach w brzuchu. Według Aurory zarówno metody kija, jak i marchewki mogą być zgubne. Albo "zaszczujemy absztyfikanta", albo zagłaszczemy, rozpieścimy, i po prostu rozpuścimy naszego adoratora. Pod podsumowaniem Aurory nie sposób się nie podpisać: "Jeśli Wasza wiosenna miłość obwieści Wam, że to koniec, bo nic nie czuje, bądźcie Wy czujne. Bo to może być prawdziwa miłość. Albo... jeszcze prawdziwszy koniec. Wtedy jednak nie warto takiego tknąć kijem, a co dopiero rozpieszczać marchewką. Koniec końców, czy to będzie flirt, ognisty romans tudzież miłość Waszego życia - warto na wiosnę wpuścić motyle do brzucha. "

Anulla z bloga Fabryka pomysłów również wzięła udział w zabawie, stawiając na marchewkę :) Tarta francuska po chińsku to tylko brzmi, jak skomplikowany przepis na miłość. Wg Ani to danie idealnie przedstawia różnice między Nią, a jej facetem oraz fakt, że możliwe jest pogodzenie tych dwóch światów jeżeli tylko dwie osoby tego chcą. Ani się udało- tarta została wyjedzona. :)

Przyszedł czas na mnie. Nie podałam jednego przepisu na związek idealny, bo sama go nie znam. Mam nadzieję, że kogoś moja lista zainspiruje ;) Słowa kluczowe to kompromis, przyjaźń, teściowa....

Następna "marchewka" w naszej akcji to smakowicie wyglądający żurek z klopsikami z surowej, białej kiełbasy i jajkiem na twardo serwowany przez GreenEye z bloga Piąta pora roku. Danie-marzenie wielu mężczyzn i pewnie całej masy kobiet, bo przecież faceci też mogą kusić swoje partnerki marchewką.

Przyszła kolej na Dybkę, która w zabawny i wyjątkowy sposób opisała co zrobić, aby bieg "w swoją stronę wśród łanów falującego na wietrze zboża" nie był nijaki. "Nieromantyczny klucz do romantycznych związków", warto zagłębić się w lekturę, zresztą nie tylko tego posta!

Marchewka Andźki z bloga Cuda i cudeńka ma smak sernika z masłem orzechowym. Jej pomysły na zachowanie przy sobie męża idealnego, zdecydowanie mają pokrycie w rzeczywistości, podtrzymują błogi stan w serduchu męża i gwarantują dozgonną miłość i uwielbienie :)

Swój sposób na zachowanie motyli podała również Bistro mama serwując Torcik naleśnikowy ze szpinakiem i jednocześnie delikatnie traktując męża kijem, męża, który nie lubi szpinaku:) Jednak Bistro mama na co dzień przemocy nie stosuje, jej dewiza to "Gdzie dwoje ludzi się kocha, nie ma miejsca na żadne kije, ale za to marchewek niech uzbiera się cała plantacja ♥"

Tuż przed końcem akcji dołączyła Monia, autorka bloga Ochotę mam, wielka fanka "Dżordża", która zdecydowanie stawia na Marchew. Kuchnia włoska, muzyka, sex i spełnianie wzajemnych pragnień to MUST HAVE na zachowanie motyli.

Podsumowując, ile osób tyle pomysłów. Pocieszające, że wszyscy uczestnicy, a dokładniej uczestniczki zabawy, stronią od obijania swoich partnerów kijem, nie są też zwolenniczkami zagłaskania kotka na śmierć... umiar, adorowanie, dopieszczanie, dystans, niech każdy znajdzie swoją idealną receptę na Zakochańca, a jakby co to zawsze można się skonsultować z lekarzem lub farmaceutą ;)

p.s. My trzy babeczki, bardzo wam wszystkim dziękujemy za udział w zabawie - mam nadzieję, że dołączycie do kolejnej :)
Ściskamy Was mocno!
Pestka, Andźka i Deli:)

3 maja 2013

Pyszna szarlotka z migdałową kruszonką.

Wczoraj ludzie w sklepach zachowywali się tak jakby miał nastąpić jakiś kataklizm i w amoku robili zapasy żywności. Zapragnęłam szarlotki więc zaryzykowałam wyjście na zakupy i już po kilku sekundach pobytu w sklepie udzieliła mi się wszechobecna panika. Niektórzy wyrywali sobie ostatnie bochenki chleba, kolejka do wędlin zawijała się wielkiego ślimaka, co jakiś czas dało się usłyszeć serdeczne "pan tu nie stał". Patrząc jak pustoszeją pułki zaczęłam pakować do koszyka co popadnie jak jakaś wariatka. Już po kilku godzinach stania w kolejce do kasy mogłam taszczyć swoje zakupy do auta. Nigdy więcej. Żadna szarlotka nie jest warta takich poświęceń, a może jednak... Ta jest przepyszna. Moja ulubiona.

Za to dzisiaj miasto faktycznie wygląda jak scenografia filmu katastroficznego. Puste ulice, zero ludzi, zero samochodów. Jak ja kocham to miasto w majówkę! Zaczynam się cieszyć, że zostałam w domu... pachnącym szarlotką, pod kocykiem, z kotem gapiącym się na krople deszczu spływające po szybie. 



Składniki:
  • ok. 2,5 szklanki mąki pszennej 
  • 0,5 szklanki mąki krupczatki
  • 4-5 łyżek cukru pudru  
  • 2 żółtka i jedno całe jajko
  • 250g masła 
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • ok. 2kg jabłek (u mnie reneta)
  • spora szczypta cynamonu
  • odrobina kardamonu
  • migdały w płatkach do kruszkonki (u mnie spora garść)
  • garść orzechów włoskich


1. Mąkę, cukier puder oraz proszek do pieczenia wysypać na stolnicę, dodać miękkie masło. Poszatkować całość nożem, dodać jajko i żółtka. Szybko zagnieść gładkie ciasto, zawinąć je w folię i wstawić do lodówki na 30 minut. 

2. Jabłka obrać i wyciąć gniazda, pokroić w grubą kostkę. Poddusić na małym ogniu z odrobiną masła. Mają zmięknąć ale nie rozpadać się. Do jabłek dodać podprażone na suchej patelni orzechy włoskie, cynamon i kardamon, ewentualnie lekko posłodzić jeżeli są za kwaśne i wymieszać. Odstawić do wystudzenia. 

3. Schłodzone ciasto podzielić na części 3/4 i 1/4. Większą część rozwałkować (można ciasto umieścić pomiędzy dwoma warstwami folii spożywczej jeżeli przykleja się do wałka czy stolnicy). Rozwałkowane ciasto wyłożyć na dno i boki formy (użyłam tortownicy o średnicy 26 cm, wyłożyłam ją papierem do pieczenia). Jeżeli ciasto się rozrywa i powstają dziury można zalepić je skrawkami, rozgniatając je palcami. 

4. Na tak przygotowane ciasto wyłożyć równomiernie jabłka. Pozostałe ciasto (1/4) zetrzeć na tarce na wierzch, posypać wszystko płatkami migdałów. Najlepiej palcami delikatnie przygniatać migdały to kawałeczków ciasta. 

Piec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni ok. 45 minut aż ciasto się ładnie zarumieni. 




29 kwietnia 2013

Biszkopt z truskawkami...

i truskawkowa awaria. Jaki jest najprostszy sposób na truskawkowy sufit? Trzeba wsadzić sporą ilość truskawek do blendera, zmiksować, skosztować, stwierdzić, że brakuje jeszcze kilku obrotów więc powrócić do energicznego miksowania nie przykrywając wcześniej blendera. Tym bardziej utalentowanym uda się pewnie przy okazji zafajdać firanki i ściany boczne. Niby proste, ale do tego trzeba być roztrzepanym jak jaja do omletu i rozgarniętym jak kupa jesiennych liści. 

No to jak sufit mamy pięknie, wiosennie udekorowany. (Żart. Mamuś, wyczyściłam co do jednej plamki także wstrzymaj się z atakiem serca, tylko niestety musiałam stanąć nogami na blacie i zerwałam połowę mebli. Dobra koniec żartów. Będzie pani zadowolona. Nie wiem dlaczego po godzinie szorowania ściany mam taki dobry humor). Możemy przystąpić do pieczenia wiosennego ciasta.


Znam różne przepisy na biszkopt, ale niedawno u Andźki znalazłam taki, który od razu mi się spodobał. Bez mąki ziemniaczanej, budyniu, proszków do pieczenia, a wyrósł cudnie. No i jestem w stanie nauczyć się proporcji na pamięć. Dziękuję Ci Aniu! Idzie to tak: 1 jajo = 2 łyżki mąki = 2 łyżki cukru. Tyle. Proste jak truskawkowy sufit.

Składniki:
  • 6 jajek
  • 12 łyżek drobnego cukru
  • 12 łyżek mąki pszennej 
  • krem to po prostu bita śmietana (na 500g śmietany kremówki 3 łyżki cukru pudru)

1. Oddzielamy białka od żółtek. Białka ubijamy, pod koniec dodając stopniowo cukier aż masa będzie sztywna, gładka i błyszcząca. Następnie dodajemy po jednym żółtku i dalej ubijamy. Na koniec dodajemy po łyżce mąki i bardzo delikatnie mieszamy łyżką tylko do połączenia składników. 

2. Masę wylewamy na wysmarowaną masłem i obsypaną mąką tortownicę (użyłam tortownicy o średnicy 26 cm).

Pieczemy ok. pół godziny w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Studzimy przy uchylonych drzwiczkach piekarnika.


Swój biszkopt po wystudzeniu przecięłam na pół i przełożyłam bitą śmietaną. Jeżeli chcecie żeby śmietana była trwalsza, na koniec ubijania można do niej dodać łyżeczkę żelatyny rozpuszczonej w łyżce ciepłej wody (przed wmieszaniem do śmietany ostudzić). Plan był trochę inny ale ze względu na rozmaite okoliczności należało go zweryfikować. Ciasto wyszło bezpretensjonalnie dobre. Ten biszkopt szczerze polecam. Będzie się nadawał do wszelkich tortów i od dziś jest to mój numer jeden.



18 kwietnia 2013

Tort bezowy czekoladowo - kawowy z karmelizowanymi orzechami

Miałam opory aby ten tort (a raczej kawałek tego, co udało mi się uwiecznić) zamieścić na blogu. To już tradycja, że tort bezowy robię dla A. na urodziny. Co roku inny. Co roku zjada od razu trzy kawałki, zanim zdążę wykończyć dzieło. To jubilat oblizując łyżeczkę stwierdził, że tort jest najlepszy i musi się tu znaleźć więc w imię zasady - nie wygląd jest najważniejszy, a wnętrze... Popękany, krojony, nieposypany kakao, niedoskonały, pyszny! 


Jeżeli macie swoje ulubione kremy do tortów bezowych piszcie w komentarzach, ciekawa jestem czy wolicie owocowe, kajmakowe, czekoladowe... Bardzo smakowały mi tu karmelizowane orzechy.

Składniki:

  • 6 białek 
  • 300 g drobnego cukru 
  • 1 łyżeczka skrobi kukurydzianej lub mąki ziemniaczanej 
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 400g śmietany kremówki (36%)
  • tabliczka gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • garść migdałów blanszowanych (bez skórki)
  • garść orzechów włoskich
  • 1 łyżka kawy rozpuszczalnej
  • 1 łyżeczka żelatyny
  • 1 łyżka wody

1. Białka ubijamy na pianę, pod koniec ubijania dodajemy cukier (po łyżeczce). Dodajemy mąkę i sok z cytryny. Piana ma być bardzo sztywna i lśniąca. 

2. Przygotowujemy dwa blaty bezowe. Dwie blachy wykładamy papierem do pieczenia. Na każdym rysujemy koło o średnicy ok. 20 cm (u mnie 22 cm). Wykładamy na nie masę białkową. Jedną wygładzam, drugą robię nieregularną - lubię jak tort ma taki fikuśny kształt. 

Przez 5 minut pieczemy bezy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni C, następnie zmniejszamy temperaturę do 140 stopni C i pieczemy jeszcze 1,5 godziny. Studzimy blaty w uchylonym piekarniku.

3. Orzechy i migdały prażymy chwilę na suchej patelni. Zdejmujemy je i na patelni rozpuszczamy brązowy cukier. Kiedy jest już płynny wkładamy do niego orzechy i migdały i obtaczamy je w rozpuszczonym cukrze. Zdejmujemy z patelni.

4. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy do niej kawę i delikatnie studzimy. Żelatynę rozpuszczamy w łyżce ciepłej wody. 

5. Ubijamy śmietanę na sztywno dodając w trakcie czekoladę i żelatynę. Kiedy krem jest gotowy dodajemy do niego pokruszone, ale nie za bardzo rozdrobnione orzechy, migdały. 

6. Przekładamy blaty bezowe masą. Można wierzch tortu posypać ciemnym kakao, cukrem pudrem. Nie zdążyłam :)


100 lat okruszku! 

5 kwietnia 2013

Sernik wersja 2.0

Wczoraj byłam pewna, że jeszcze jeden mokry płatek śniegu spadnie na głowę, jeden samochód przejedzie trochę za szybko obryzgując wszystko - od przemoczonych butów po wykrzywioną twarz i eksploduję. Uporczywie chodzę bez czapki, albo polegnę, albo przyjdzie wiosna. Mówią, że w maju będzie tak ciepło, że będzie można chodzić w klapkach po śniegu. Nie śmieszą mnie już nawet żarty na temat pogody.


Najgorzej, że po zimie przyjdzie od razu upalne lato i człowiek nie zdąży doszlifować kaloryfera na brzuchu. Zamiast tego mam kolejny pyszny pomysł na pielęgnowanie zimowych oponek.
Nie eksperymentuję z sernikiem i powielam ten, który tak przypadł mi do gustu. Będzie bardzo smakował tym, którzy lubią klasyczne serniki, mocno serowe, lekko kwaśne.


Dziś zaszalałam, na wierzch położyłam smażone wiśnie i oblałam wszystko gorzką czekoladą. Wygląda trochę bardziej dostojnie niż poprzedni, smakuje wspaniale. Wiśnie ukryły pewne niedoskonałości (niestety sernik nie chce być płaski jak stół, a ja nie palę się do urządzania mu kąpieli wodnych). Polecam taki tuning wszystkim bardzo przywiązanym do swojego przepisu, którzy jednak chcieliby coś w życiu zmienić.


Wystarczy słoik smażonych wiśni, tabliczka gorzkiej czekolady i trochę mniej niż pół kostki masła. Wiśnie układamy na serniku, czekoladę z masłem roztapiamy w kąpieli wodnej i polewamy wszystko fantazyjnym ruchem. Jeżeli nie macie smażonych wiśni w przetworach, można je szybko przygotować z mrożonych, do tego potrzebne są: patelnia, trochę cukru i chwila czasu. Można wykorzystać ulubiony przepis na polewę czekoladową. Zrobiona z topionej czekolady jest trochę sztywniejsza, ale za to bardzo łatwo ją przygotować.

Udanego weekendu! :)


30 marca 2013

Mazurek z bakaliami mojej prababci

Jak mówią - lepiej późno niż później. Właśnie skończyłam przygotowanie mazurka według przepisu mojej prababci. Jest to zdecydowanie najlepszy mazurek na świecie. Lojalnie ostrzegam, jest czasochłonny, pracochłonny i kaloryczny. Raz do roku, dla doznań smakowych, można się poświęcić. Warto. Odkąd zjadłam pierwszy kawałek tego mazurka, nie interesują mnie żadne inne. 



Składniki na ciasto:
  • 18 dag smalcu
  • 50 dag mąki
  • 0,5 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżka masła
  • 2 jajka
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany
  • cukier waniliowy - opakowanie
  • 0,5 opakowania proszku do pieczenia
  • + filiżanka mocnej kawy do skropienia

Składniki masy:
  • dżem albo konfitura (użyłam marmolady z różą i smażonych wiśni)
  • kostka masła
  • 1 żółtko
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżka wody

Składniki na lukier:
  • szklanka cukru pudru
  • sok z połówki cytryny 

Bakalie:
  • pokrojone bakalie, może być wszystko (wykorzystałam figi, morele, daktyle, rodzynki, orzechy włoskie i skórkę pomarańczową)


1. Tłuszcz powinien być miękki. Z wszystkich składników zagnieść ciasto na gładko. Na początku nie jest łatwo, ale kto powiedział, że będzie łatwo. Nie należy się zrażać. 

2. Podzielić ciasto na 3 jednakowe części i każdą rozwałkować na prostokąt wielkości dużej blaszki. Ponieważ to graniczy z cudem lepiej ułatwić sobie życie i rozwałkować prostokąty wielkości 3/4 blaszki. Najłatwiej użyć niskiej blaszki bez jednego boku.

3. Piec ciasto na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w temperaturze 180 stopni. Ponieważ ciasto jest cieniutkie należy je obserwować i jak tylko się zarumieni wyjąć z piekarnika. 

4. Po upieczeniu, każdy placek skropić mocną kawą. Placki będziemy przekładać masą i konfiturą.

5. Przygotować masę: wodę z cukrem zagotować, lekko przestudzić. Ucierać masło z żółtkiem i syropem cukrowym na pulchny krem.

6. Na pierwszy placek nakładamy konfiturę (u mnie wiśnie smażone wymieszane z marmoladą różaną). Następnie kolejny placek i maślany krem. Na wierzchni placek dajemy lukier, który robimy z cukru pudru i soku z cytryny - należy samemu określić jak gęsty ma być. Następnie posypujemy całość pokrojonymi bakaliami. 



Wesołych Świąt!


27 marca 2013

Mini rogaliczki orzechowe

Te małe ciasteczka są cudownym dodatkiem do filiżanki herbaty. Piekłam je pierwszy raz ale na pewno nie ostatni. Robi się je bardzo szybko, ciasto zagniata się łatwo i przyjemnie. Użyłam orzechów włoskich, które po prostu uwielbiam w wypiekach. Rogaliczki są delikatnie kruche, nie za słodkie, pyszne po prostu.

Następnego dnia smakują nawet lepiej niż zaraz po upieczeniu i pewnie w kolejnych też, ale nie wiem czy komuś uda się to sprawdzić. Szybko znikają... a co mi może zrobić takie małe ciasteczko? :)


Składniki:
  • 2 szklanki mąki krupczatki 
  • 20 dag Kasi do pieczenia
  • 1/2 szklanki cukru pudru 
  • 1 szklanka posiekanych orzechów (mogą być włoskie i laskowe pół na pół, użyłam tylko włoskich) 
  • cukier puder do posypania 

1. Wszystkie składniki wraz z lekko rozmiękczoną Kasią do pieczenia (startą na tarce o grubych oczkach) zagniotłam na jednolite ciasto. 

2. Uformowałam z ciasta kulę, owinęłam je w folię i włożyłam na godzinę do lodówki. 

3. Wychłodzone ciasto podzieliłam na części i formowałam z niego kulki wielkości orzecha włoskiego, a następnie w dłoniach  toczyłam ruloniki, z których powinny powstać zgrabne rogaliki - u mnie wyszły raczej podkówki:) 

4. Układałam je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, nie smarowałam żadnym tłuszczem.

Piekłam rogaliczki w temperaturze 200 stopni przez ok. 20 minut. Trzeba pilnować czasu - im mniejsze ciasteczka tym krócej pieczemy. Zarumienione rożki zsunęłam z blaszki - uwaga są dosyć kruche kiedy są ciepłe. Na koniec posypałam je cukrem pudrem. 



świąteczne przepisy

25 marca 2013

Domowy torcik Sachera

Autentyczny wiedeński przepis na tort Sachera otoczony jest tajemnicą, jego receptura jest pilnie strzeżona ale oczywiście są i przepisy domowe. Jadłam oryginalny tort w hotelu Sacher. Miał idealny kształt i był idealnie podany ale chyba wolę jego domowe wersje. Tort z poniższego przepisu jest wyrazisty ale delikatny. Swój przełożyłam marmoladą morelową dwa razy. Można przełożyć raz lub posmarować marmoladą jedynie na wierzchu oraz boki. Wydaje mi się, że torcik ma ciekawszy smak jak jest więcej moreli.

Czujecie już wiosnę w powietrzu, czy na śmigusa-dyngusa będziemy się rzucać śnieżkami?:)


Składniki:
  • 16 dag cukru pudru 
  • 16 dag Kasi do pieczenia
  • 16 dag czekolady gorzkiej 
  • 16 dag mąki 
  • paczuszka cukru waniliowego lub wanilia 
  • 5 jaj 
  • łyżeczka proszku do pieczenia 
  • marmolada, dżem lub konfitura morelowa do przełożenia ciasta 

1. Wymieszać miękką Kasię do pieczenia z cukrem pudrem, cukrem waniliowym i roztopioną w kąpieli wodnej, delikatnie przestudzoną czekoladą.

2. Oddzielić białka od żółtek.

3. Wbijać stopniowo żółtka ukręcając na pulchny krem.

4. Przesianą mąkę wraz z proszkiem do pieczenia dodawać do masy na zmianę z ubitą pianą z białek.

Piec ok. 45 minut, w tortownicy (o średnicy 24 cm) wyłożonej papierem do pieczenia, w temperaturze 180 stopni. Wystudzić w formie. 

Następnego dnia przekroić ciasto na połowę, lub tak żeby wyszło trzy placki i przełożyć marmoladą. 

polewa - składniki
  • 200g czekolady gorzkiej
  • 160g kremówki
Czekoladę połamać i razem z kremówką umieścić w małym garnuszku. Delikatnie podgrzewać i ciągle mieszać, czekać aż czekolada się rozpuści i połączy z kremówką, nie gotować. Kiedy polewa będzie gładka, wylać na tort, wyrównać.




Jeżeli szukacie ciekawych, sprawdzonych przepisów na świąteczne wypieki to polecam także mój ulubiony pyszny tort migdałowo orzechowy bez masy i mąki oraz najlepszy świąteczny zawijaniec.

więcej świątecznych przepisów

23 marca 2013

Pyszny keks z bakaliami

Ostatnio przeglądałam notes mamy, w którym przez lata zbierała i skrzętnie przechowywała przepisy babć, ciotek i jeszcze inne skarby. Takie notesy z rodzinnymi zapiskami, poplamionymi kartkami są niesamowitą skarbnicą wspomnień smaków, świąt, ludzi. Miałam ochotę na wszystko co w nim znalazłam. Zbliżają się święta więc będzie okazja do powtórzenia najlepszych wypieków.

Tymczasem pyszny keks z bakaliami. Bakalie uwielbiam na  co dzień, ale także nieodłącznie kojarzą mi się z wielkanocnymi ciastami. Często też do świątecznych wypieków wykorzystujemy same żółtka i z białkami nie za bardzo jest co zrobić. Ten keks jest dobrym sposobem na wykorzystanie białek i wszystkich pozostałych bakalii. Bardzo fajny aromat daje mu skórka cytrynowa. Rozmaite dodatki sprawiają, że każdy kęs może być inny. Jest pyszny, idealnie pasuje do herbaty i myślę, że zagości na naszym stole na dobre, nie będę czekać, aż zostaną białka z innych wypieków.


Składniki:
  • 1 szklanka białek (u mnie z 6 jajek)
  • 2 niezbyt pełne szklanki cukru pudru 
  • 225g Kasi do pieczenia 
  • 3/4 szklanki mleka 
  • 1 cytryna 
  • 3 szklanki mąki 
  • czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • bakalie - im więcej tym lepiej, można wykorzystać wszystkie (dodałam rodzynki, suszone morele, figi, żurawinę, orzechy włoskie, migdały...)

1. Odsypać 2-3 łyżki mąki (do wymieszania z bakaliami). Pozostałą mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia.

2. Cytrynę umyć (swoją dodatkowo wyparzyłam), zetrzeć skórkę na tarce o drobnych oczkach.

3. Białka z cukrem ubić na sztywno.

4. Następnie wlewać do nich roztopioną Kasię oraz na przemian mąkę i lekko podgrzane mleko ciągle mieszając.


5. Bakalie pokroić, niezbyt drobno i wymieszane z mąką dodać do ciasta. Dodać skórkę cytrynową i wymieszać.

6. Ciasto przelać do foremki wysmarowanej Kasią i oprószonej mąką. 

Piec w nagrzanym wcześniej piekarniku do ok.200 stopni do "suchego patyczka". Tak mówi notes. Ze swoim piekarnikiem poznaliśmy się już doskonale. Po 30 minutach keks był bardzo rumiany więc zmniejszyłam temperaturę do 170 stopni i piekłam jeszcze ok. 20 minut.



świąteczne przepisy

13 marca 2013

Rożki serowe ♥

To są moje ukochane rożki z dzieciństwa. Miałam jakiś opór przed tym, żeby powtarzać wypieki mamy. Chyba chciałam zachować pyszne wspomnienia, nie ryzykować, że to co dawniej wydawało mi się cudem cukierniczym, w moim wykonaniu będzie zwykłym gniotkiem i zrujnuje całe wrażenie. Pierwsze koty za płoty. Rożki wyszły idealne! Tak właśnie zapamiętałam ten smak. Są wspaniałe. Serowe ciasto, do którego nie dodaje się żadnego cukru, fajnie podkreśla słodko-kwaśne nadzienie. Wersja ze smażonymi wiśniami i marmoladą różaną nie ma sobie równych. Tego się nie da opowiedzieć, musicie sami spróbować.



Składniki:

  • 25dag twarogu
  • 25dag mąki 
  • kostka margaryny
  • szczypta soli
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia 
  • do nadziewania: dżem, konfitura lub marmolada (u mnie smażone wiśnie wymieszane z marmoladą różaną) nadzienie powinno być gęste, by nie wyciekło podczas pieczenia. 
Jeżeli zamarzyły Ci się smażone wiśnie, a nie masz przetworów, można je szybko zrobić wykorzystując opakowanie mrożonych.


1. Składniki ciasta posiekać nożem, zagnieść i ochłodzić chwilę ciasto w lodówce. 

2. Rozwałkować ciasto na grubość ok. 0,5 cm i wycinać kwadraty o boku ok. 10 cm.


3. Na każdy nakładać łyżeczkę nadzienia.


4. Składać ciasto tak, by wyszły trójkąty, kleić rożki zlepiając boki.

Piec ok. 20 minut na złoty kolor w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

Posypać cukrem pudrem lub wystawić za okno i poczekać, aż śnieg zrobi swoje :) 




Jeżeli lubicie bajki, chociaż mam małą tremę, zapraszam do zerknięcia do nowej zakładki...